<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<?xml-stylesheet href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/rss2full.xsl" type="text/xsl" media="screen"?><?xml-stylesheet href="http://feeds.feedburner.com/~d/styles/itemcontent.css" type="text/css" media="screen"?><rss xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom" version="2.0">

<channel>
	<title>WTF? Where is That Fire!</title>
	
	<link>http://whereisthatfire.com</link>
	<description>Just another WordPress weblog</description>
	<pubDate>Tue, 18 Nov 2008 09:50:21 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.6.3</generator>
	<language>en</language>
			<atom10:link xmlns:atom10="http://www.w3.org/2005/Atom" rel="self" href="http://feeds.feedburner.com/whereisthatfire" type="application/rss+xml" /><feedburner:emailServiceId xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0">2161144</feedburner:emailServiceId><feedburner:feedburnerHostname xmlns:feedburner="http://rssnamespace.org/feedburner/ext/1.0">http://www.feedburner.com</feedburner:feedburnerHostname><item>
		<title>Garść newsów z forum</title>
		<link>http://whereisthatfire.com/2008/11/garsc-newsow-z-formu-blizzarda/</link>
		<comments>http://whereisthatfire.com/2008/11/garsc-newsow-z-formu-blizzarda/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 18 Nov 2008 09:50:21 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Kacper "KIC" Skoczylas</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Diablo 3]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://whereisthatfire.com/?p=421</guid>
		<description><![CDATA[
Padło pytania na temat respawnu potworów w Diablo 3. Bashiok odpowiada tak:
We&#8217;re looking to follow Diablo II. After a game closes, or you exit from a single player game, the world essentially &#8220;resets&#8221; in regards to monster spawns. There&#8217;s the potential for some exceptions though.
Czyli, w wolnym tłumaczeniu, będzie to wyglądało to DOKŁADNIE tak samo [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://whereisthatfire.com/wp-content/uploads/2008/10/go.jpg" alt="D3" /></p>
<p>Padło pytania na temat respawnu potworów w <em>Diablo 3</em>. Bashiok odpowiada tak:</p>
<blockquote><p><em>We&#8217;re looking to follow Diablo II. After a game closes, or you exit from a single player game, the world essentially &#8220;resets&#8221; in regards to monster spawns. There&#8217;s the potential for some exceptions though.</em></p></blockquote>
<p>Czyli, w wolnym tłumaczeniu, będzie to wyglądało to DOKŁADNIE tak samo jak poprzednich częściach &#8220;Diabełka&#8221;. Możliwe są oczywiście pewne wyjątki, jak to napisał Bashiok&#8230; Osobiście jestem bardzo zadowolony z tego, że - jak widzimy - <em>Blizzard</em> bierze z poprzednich części wiele genialnych rozwiązań, impletując je w nowej gry - to się chwali.</p>
<p>Kolejna sprawa jest o tyle ciekawa, że pojawiło się pytanie takiej treści:</p>
<blockquote><p><em>I would like to see &#8220;% slow an enemy on attack&#8221; reintroduced as &#8220;% to cripple&#8221;. I think this would be an awesome way to incorporate the Havok engine into the game&#8230;</p>
<p>Crippled arm= Graphically: Enemy arm becomes limp and dangles at its side/ on the ground. Effect on gameplay: Causes enemy to have a weaker attack/ spend more time casting spell.</p>
<p>Cripple leg= Graphically: enemy begins to limp.  Effect on gameplay: Enemy moves slower.</p>
<p>Crippled head= Graphically: ???. Effect on gameplay: enemy is temporarily disoriented.</em></p></blockquote>
<p>Jeden z forumowiczów wymyślił ciekawy system, który miałby to wizualizować zdolność broni zwaną jako: &#8220;miażdżące uderzenie&#8221;, &#8220;łamania&#8221;, &#8220;uszkodzenie przy ciosie&#8221;, czy jak to miałoby się nazywać - ukazywanie pełnej animacji uszkodzenia, odnosząc sie przy okazji do konkretnych obrażeń (np. złamana ręka - nie można używać dwuręcznych broni itp.)</p>
<p>Bashiok odpowiedział w taki sposób:</p>
<blockquote><p><em>Anyway&#8230; It&#8217;s a cool idea, but yeah, they probably won&#8217;t be around long enough to actually get any use out of it. We&#8217;re obviously putting a greater emphasis on varying mechanics on enemies and trying to make them interesting to fight and &#8216;game&#8217;, but the game is still about pulling your sword through a massive huddle of demons. Something as complex as a limb-specific crippling ability probably just wouldn&#8217;t get enough screen time to make it worth it.</p>
<p>I could see it more as a potential mechanic for progress in a boss fight maybe? Something that&#8217;s a bit more substantial in health/fight length and also size and visibility of something like a crippled limb. I don&#8217;t know, it&#8217;s cool, but whether it would actually work out or not is debatable.</em></p></blockquote>
<p>Wykazał on duże zainteresowanie propozycją jednak uznał, że zaimpletowanie takiego systemu nie łączy się za bardzo z sieczką setek demonów. Nie będziemy mieli tyle czasu, aby aż tak zagłębiać się w szczegóły. Coś podobnego jednak można by wprowadzić podczas walki z bossami, gdzie np. odpowiednia ilośc &#8220;paska życie&#8221; byłąby odzwierciedłona np. uszkodzonym pancerzem, złamanym rogiem, poranianą skóra potwora.</p>
<p>Co Wy sądzicie o tych newsach?</p>
<p><strong>Obee:</strong> Ja ze swojej strony dodam tylko, że dokładnie coś takiego, jak drugi z poruszanych tematów, jest wprowadzone w ostatniej odsłonie <em>Fallouta</em>. Mamy tam, oprócz klasycznego paska życia, osobne paski dla różnych części ciała. Znaczne uszkodzenie np. nogi powoduje, że postać kuleje, a ręki, że ma problemy z celowaniem. Uszkodzenie głowy może doprowadzić nawet do oślepnięcia.</p>
<p>Ale faktycznie, w D3 w takiej formie by się raczej nie sprawdziło - co innego z &#8220;uszkadzaniem&#8221; w ten sposób potworów ;)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://whereisthatfire.com/2008/11/garsc-newsow-z-formu-blizzarda/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Konkurs Opowiadań: GŁOSOWANIE</title>
		<link>http://whereisthatfire.com/2008/11/konkurs-opowiadan-glosowanie/</link>
		<comments>http://whereisthatfire.com/2008/11/konkurs-opowiadan-glosowanie/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 17 Nov 2008 14:40:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Paweł "Obee" Opydo</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Konkurs opowiadań]]></category>

		<category><![CDATA[Organizacyjne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://whereisthatfire.com/?p=430</guid>
		<description><![CDATA[
Rozpoczynamy głosowanie w konkursie opowiadań! :) Zgodnie z zapowiedzią, żeby ograniczyć ilość potencjalnych oszustw, procedura jest nieco skomplikowana:

Najpierw musicie zarejestrować się na tej stronie, podając prawidłowy adres e-mail.
Potem, będąc zalogowanym w serwisie Moje-ankiety, wypełniacie ten formularz.
Wszystkie opowiadania możecie przeczytać przeglądając tę kategorię na blogu.
Głosujecie do piątku - w weekend zagłosuje redakcja i podamy, kto wygrał [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://whereisthatfire.com/wp-content/uploads/2008/10/cenega1.jpg" alt="Konkurs" /></p>
<p>Rozpoczynamy głosowanie w konkursie opowiadań! :) Zgodnie z zapowiedzią, żeby ograniczyć ilość potencjalnych oszustw, procedura jest nieco skomplikowana:</p>
<ul>
<li>Najpierw musicie zarejestrować się na <a href="http://www.moje-ankiety.pl/users/register_form.html">tej stronie</a>, podając prawidłowy adres e-mail.</li>
<li>Potem, będąc zalogowanym w serwisie <em><a href="http://www.moje-ankiety.pl/">Moje-ankiety</a></em>, wypełniacie <a href="http://www.moje-ankiety.pl/wypelnij/kwestionariusz/1377/sec-2GpehiFI">ten formularz</a>.</ul>
<p>Wszystkie opowiadania możecie przeczytać przeglądając <a href="http://whereisthatfire.com/category/organizacyjne/konkurs-opowiadan/">tę kategorię</a> na blogu.</p>
<p>Głosujecie do piątku - w weekend zagłosuje redakcja i podamy, kto wygrał edycję specjalną <em>Sacred II</em> od <em><a href="http://cenega.pl">Cenegi</a></em> :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://whereisthatfire.com/2008/11/konkurs-opowiadan-glosowanie/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Konkurs Opowiadań #7 - początek Diablo III według Onineko</title>
		<link>http://whereisthatfire.com/2008/11/konkurs-opowiadan-7-poczatek-diablo-iii-wedlug-onineko/</link>
		<comments>http://whereisthatfire.com/2008/11/konkurs-opowiadan-7-poczatek-diablo-iii-wedlug-onineko/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 17 Nov 2008 08:00:58 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Paweł "Obee" Opydo</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Konkurs opowiadań]]></category>

		<category><![CDATA[Organizacyjne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://whereisthatfire.com/?p=423</guid>
		<description><![CDATA[To już TRZECIE opowiadanie, które miało być &#8220;ostatnie&#8221;, i te już ostatecznie jest ostatnie ;) Jako, że dotarło w nocy, to zdecydowałem się jeszcze uwzględnić je w konkursie :) Czytajcie i przypominam, że dziś rozpoczniemy głosowanie!
Opowiadanie w rozwinięciu, zgodnie z życzeniami ;)
Nie wiem czy już sam popadłem w obłęd i wierzę w mistyczną walkę o [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>To już TRZECIE opowiadanie, które miało być &#8220;ostatnie&#8221;, i te już ostatecznie jest ostatnie ;) Jako, że dotarło w nocy, to zdecydowałem się jeszcze uwzględnić je w konkursie :) Czytajcie i przypominam, że dziś rozpoczniemy głosowanie!</p>
<p>Opowiadanie w rozwinięciu, zgodnie z życzeniami ;)<span id="more-423"></span></p>
<blockquote><p>Nie wiem czy już sam popadłem w obłęd i wierzę w mistyczną walkę o ludzkie dusze czy dałem się zwieść starej pijaczynie za napitek? Czemu postanowiłem spisać jego opowieści? Może, dlatego, iż zobaczyłem w jego oczach: strach, furie, obłęd w takiej postaci piętna, jakiego nigdy nie widziałem, a na nim nie mogło się odcisnąć przez pijackie i rubaszne życie. Pijacki wojownik obłędu, jakiego historie powoziłem zamiar spisać, nie przedstawił się twierdził, że jego imię umarło lata temu wraz z jego duszą. Wszystko, co było z nim związane było mistyczne i wydawało się groźne, lecz przyciągało jak młoda dziewka przyciąga obleśnego łajdaka. Cały jego wygląd i zachowanie nadawało wiarygodności jego słowom. Był wielkim mężczyzną, za młodu zapewne budził strach w oczach ludzi, przeciw którym kierował swoje ostrze. Ale dziś? Wielkie mięśnie zapadły się a ciało pokryły ogromne blizny i lecznicze runy jakie widziałem w krajach wschodu. W tej zapadłej mieścinie zajmował się walką na pięści lub wyłudzaniem złota od naiwnych przybyszów. Tak i mnie skrzyżował z nim los, dosiadając się do mnie pewnej nocy wykrzyczał „postaw mi miodu albo walczmy na pięści”. Chodź widziałem w nim obłąkanego pijaczynę i nadal przerażała mnie jego aparycja to rodząca się we mnie fascynacja ciągnęła mnie w jego stronę. Na jego bezczelny rozkaz odpowiedziałem z dumą a zarazem trwogą, że jestem skrybą a nie rozbójnikiem i jeśli pragnie napitku może opowiedzieć mi o dawnych wojnach, gdyż właśnie szukam eposów do utrwalenia. Na te słowa ten dwu metrowy kolos wybiegł z karczmy z przerażającym krzykiem na ustach. Lecz nie tak skończyło się połączenie naszych dróg życia, to wydarzenie utwierdziło mnie tylko w przekonaniu, iż widział on coś, co zostało w nim uwięzione nie tylko w głowie, ale chyba także w duszy.</p>
<p>       Postanowiłem się do niego zbliżyć i wydobyć te historie a być może tylko obłąkańcze histerie? Jednej z nocy, gdy siedział sam w kącie i majaczył coś do siebie przełamałem lęk i podszedłem równie odważnie jak on onegdaj i z dumą w głosie stawiając dzban miodu wykrzyczałem „To przemówisz czy dasz się pokonać demonom przeszłości?” Na co nieznajomy z furią chwycił mnie za gardło i jak kukłę słomianą docisnął do ściany i wyszeptał prosto w ucho:<br />
 - Chcesz poznać moją historię? Chcesz, aby twoje oczy się otworzyły, świat zawirował a do serca wlało zwątpienie? Więc słuchaj głupcze.<br />
Puścił mnie a ja opadłem na ziemie otrzepałem się szybko z kurzu nalałem sobie miodu wychyliłem jednym haustem i zasiadłem do jego opowieści&#8230; O tym, co dzieje się obok nas, lecz jest dla nas skryte pod płaszczem zgnilizny toczącej ropny wrzód, jakim jest sanktuarium. Wojownik zaczął opowieść z dumą i patosem prawiąc o swojej misji i zarazem brzemieniu.</p>
<p>- Głupcze chcesz poznać historie, której nie jesteś wstanie zrozumieć. Byłem niegdyś tak butny i zarozumiały jak ty widziałem tylko powierzoną mi misje. Pewnie ciekawość twoja prowadzi ku odkryciu, jaka tajemnica i misja tak spaczyła moją dusze i przydała mi tyle blizn? Musisz zmienić swoje podejście do rzeczy, jakie znasz i rozumiesz! Widzisz te blizny znamię ludzkiej krzywdy to nie rany od ludzkiej stali to pamiątki po demonach i hordach nieumarlaków, które siekałem w obronie ciebie i tego chorego świata. Baa nawet wraz z dzielnymi wojami stawałem naprzeciw niebiańskim istotą, które traktują nas jako pionki na szachownicy świata. Chcesz znać tą historie? Chcesz, aby spadła ci zasłona z oczu?.</p>
<p>Odpowiedziałem bez wahania&#8230; tak teraz już wiem.. było coś w jego głosie co hipnotyzowało i mroziło krew. Wydawał się tak pewny swoich słów, nie miałem wątpliwości, że wierzył w to co mówił chodź mówił to chwilami z trwogą nieprzebytą. A ja wtedy jedynie co wydukałem to niepewne:<br />
- Tak.</p>
<p>On na moje odważne TAK rzucił tylko z furią w głosie: „a więc słuchaj i trwóż się głupcze”.</p>
<p> - Mój Naród od lat strzegł góry, na której opierała się równowaga między dobrem a złem miedzy jasnością, która traktuje ludzi jak figurki szachowe a mrokiem, który poszukuje w ludziach tego czym się karmi.<br />
Starzec kontynuował z pewnym siebie głosem, który z każdym wypowiedzianym słowem jeszcze bardziej mroził krew.<br />
 - Delikatna równowaga opierała się na współ istnieniu w sanktuarium dobra i zła w równej postaci. Dusze ludzkie były poświecone piekłom lub niebiosą aby wzmacniać ich potęgę! Człowiek swoim życiem przechylał szalę zwycięstwa w tej ponad ludzkiej wojnie. Zło poszukiwało kolejnych dusz do zatrucia aby przybliżyć zwycięstwo do siebie natomiast wysokie niebiosa szukały dobra w ludzkich duszach aby wzmocnić swoją potęgę. Pamiętam stare opowieści jak to piekielni bracia wyszli na powierzchnie ziemi, aby siać: zło, zniszczenie i nienawiść. Mój lud wystawił armie najlepszych wojowników aby zgładzić tą zarazę i udało się po walce wielu narodów&#8230; zło padło od ciosów naszych ostrzy. Zwycięstwo to było wielkie my wojownicy nie znaliśmy się na ekonomi niebios i piekieł znaliśmy tylko moc naszej broni! Nasza euforia była wielka marzyliśmy, że teraz już świat odetchnie wolnością. Jednak szczęście i radość ze zwycięstwa opadła równie szybko jak kurz po bitwach. Zniszczenie naszego świata było ogromne, a ja dorastałem w tym okresie. Widziałem jak dzielni wojownicy plądrują ścierwa umarłych w poszukiwaniu łupów, odrobiny złota które mogli by wymienić na jedzenie dla swych rodzin. Szybko również dochodziły informacje od astrologów i szamanów którzy przewidzieli powrót zła. Z wielkiej bitwy przyniesiono wieści o zniszczeniu naszego świętego artefaktu jakim był Kamień Świata. Ziemskie bramy stały od tej chwili otworem dla piekielnych bestii a wojowników którzy mogli by chronić sanktuarium nie było. Jednak pomimo tego strasznego wydarzenia zło nie powróciło a nasze ziemie zaczęła toczyć zgnilcza ropa. Powrócono do szkolenia wojowników i wojowniczek z całego świata aby byli gotowi na stawienie czoła złu jednak czekali oni w uśpieniu nie zdając sobie sprawy naprzeciw czemu przyjdzie im stanąć. A ludzi na świecie? Ludzi nie interesowała walka szybko zapomnieli tą przerażającą historie lub tą pamięci zatarła śmierć której żniwa nigdy nie były tak obfite. Ludzie stracili wszystek rozsądek honor i światło które niegdyś w nich drzemało. Demony przed laty wymordowały mężczyzn, zniszczyły pola uprawne i zatruły ziemie zapadł wielki głód a ludzie poczęli walczyć o przetrwanie. Co sprawniejsi wojowie zaczęli organizować się w bandy koczowniczych rozbójników atakujących grabiących co się da . Magowie i czarodziejki pierwszy raz zaczęli używać zaklęć w walce przeciwko ludzią. Zepsucie zniszczyło każdy kraj i ludzką osadę. Nie przypuszczałem, że te tak niedawne dni chwały zostaną tak szybko zapomniane i zastąpione bratobójczą wojną. Starsi mędrcy uważali iż to groza wraz ze swymi piekielnymi pobratymcami zasiewa w ludzkich duszach tą plagę zepsucia tym samym szykując powrót i ostateczne zwycięstwo. Jednak ja zawsze wierzyłem w ludzką glinę i stal a nie gwiazdy i inne szarlatańskie wróżby. Zło gniew nienawiść czyni z ludzi doskonałych wojowników nasza piekielno – anielska natura czyni nas machinami wojennymi a nie wąchaczami kwiatków zapatrzonymi w gwiazdy. Niestety taki obrót spraw kieruje nas zawsze ku jednemu: wojną i zbrodnią! Zatem czy może być coś lepszego dla piekieł? Ich legiony rosły w silę zasilane tysiącami dzielnych sprawnych wojów jednak spaczonych złem i nienawiścią. Piekła karmiły się strachem nienawiścią zniszczeniem, które wypływały z grzesznych dusz spływając wprost do piekieł pomnażając ich potęgę. Piekło czekało spokojnie na obrót spraw nie ingerując w ludzkie poczynania, czekało i z każdym dniem rosło w siłę. Jeszcze nigdy potęga płonącego legionu i ich dowódców nie była tak przerażająca! Ale ludzie nie widzieli jak ich poczynania wpływają na obrót ekonomi anielsko – demonicznej. Cześć ludzi cieszyło się z zepsucia którego czerpali pełnymi garści inni wierzyli tylko w stal i prawo śmierci. A gdzie w tym rola piekieł i niebios? Zapewne rodzi się w twojej głowie to pytanie i przewyższa ono wstręt i obrzydzenie światem jaki opisuje&#8230; Ach ta odpowiedz jest smutna i tragiczna sam nie wierzę jak ludzie mogli być tak zaślepieni i tak skorzystać z lat po wielkiej wojnie całego sanktuarium. Piekielne legiony był wręcz zachwycony tym co się działo i wcale nie zamierzały atakować i wybić ludzi, takiego stanu rzeczy nie wyobrażał sobie żaden demon z piekielnej rady. W piekle zapadła więc decyzja aby być w gotowości, oczekiwać i rosnąc w potęgę za sprawą zaślepionych ludzi.</p>
<p>W tej chwili moja mina zdawała się mównic to nie możliwe ta cała opowieść to tylko stare legendy ale pomimo rozumu który nadawał kształt mojej twarzy dusza, czuła co innego. W duszy zaczynałem mu wierzyć jego opowieść układała się w logiczną całość to wszystko co on opisuje było dane mi oglądać tylko czy mogłem być aż tak zaślepiony żeby nie widzieć w tym całości? Widziałem wojska i dzielnych bohaterów wyruszających na wojnę widziałem rozszarpane ciała wielkich wojów przez nieznane bestie a teraz widzę tą zgniliznę ale zawsze przypisywałem temu racjonalizm&#8230;</p>
<p>Wieszcz jednak nie zauważył lub zignorował frasunek na mojej twarzy i kontynuował retorycznie.</p>
<p>- A wysokie niebiosa? Wierzysz w ich dobroć? Więc jesteś głupcem jak ja kiedyś! Jedynym aniołem troszczącym się o ludzi był Tyrael, niegdyś potężny archanioł! Tylko on ośmielił się sprzeciwić Radzie Angiris  a przede wszystkim Imperiusowi i pomóc ludzią w wielkiej wojnie. Imperius od zawsze traktował ludzi jak pionki i widział w nich tylko zepsucie i pole rozgrywki między dobrem a złem. Zepsucie którego się bał lecz chciał je opanować i kierować przeciwko piekłom. Nieprawdasz, że to paradoksalne? Ci źli ludzie których chciał zgładzić okazali się tak źli, że poskromili nawet piekielną trójcę która uważana jest za źródło pierwotnego zła. Wszystko było pomyśli niebios do czasu aż piekło nauczyło się iż nie walka z ludźmi jest kluczem do zwycięstwa. Ludzie wyrżną się sami pomnażając potęgę piekieł. Od tego czasu zdawało się obracać wszystko przeciwko śmiertelnym pionkom Imperiusa. Wszystko przyczyniało się do sytuacji w której piekła rozstawiły swoje figury i czekały na szach skierowany przeciwko niebiosą. Wysoka rada archaniołów była przerażona spadkiem swoich mocy, równowaga została zaburzona mogło to oznaczać koniec niebios. W tej sytuacji archanioły postanowiły przeciąć wrzód i zdeptać plugawe robactwo trujące Sanktuarium. Ach mówiąc plugawe robactwo z żalem w sercu mówię o nas ludziach&#8230; nikt nigdy nie spodziewał się iż staniemy się tak zepsuci iż nawet archanioły zapragną nas zgładzić&#8230;<br />
Pamiętam to jak dziś na niebie pojawił się wielki ognisty rydwan mędrcy z dawnych ksiąg wyczytali, że meteory zawsze zwiastowały ogromne nieszczęścia. Jednak tym razem nie był to zwykły meteor. Był to szturm na ludzkie siedziby tym razem nie szturm z piekieł a niebios. Ognisty rydwan który wdarł się na ziemię i z impetem roztrzaskał jej skorupę okazał się pierwszym anielski  legionem który zaatakował ludzkie siedziby. Ludzie przyjęli wielkie postaci jako zbawienie i rozwiązanie ich problemów, jednak anioły z szałem poczęły niszczyć ludzkie siedziby. Niebiosa postanowiły raz na zawsze zniszczyć źródło potęgi piekieł. Niedługo później spadły kolejne rydwany, lecz na całe szczęście ludzie szybko otrząsnęli się z marazmu a wojownicy wyszli z ukrycia. Było to dla nas trudne stanąć do walki przeciw aniołom. Lecz nasza chęć walki o przetrwanie była tak wielka, że szybko każda większa osada wystawiła grupę wojowników. Po raz kolejny w historii miecz i magia stanęły naprzeciw najeźdźcą aby razem pokonać wroga. Sam stoczyłem wiele ciężkich walk straciłem wielu kompanów.</p>
<p>W tym momencie mój towarzysz poderwał się z dzbanem miodu i poczoł pić duszkiem a, następnie krzyczał, że walczył za nas wszystkich stracił kompanów, widział rzeczy, których nie chce pamiętać a ludzie teraz patrzą na niego jak na wariata. Zaczął pić jak oszalały skończył dzban a następnie cisnął nim w ścianę chciał wejść na stół ale siły szybko go opuściły i osunął się pod blat. Chwila ciszy została szybko przerwana machnięciem ręki jakiegoś mężczyzny który powiedział przy tym „Stary pijaczyna znów szaleje” Po tym gwar i śmiech powrócił a ja zacząłem cucić mojego towarzysza. Jednak był zalany w trupa a mnie ogarniała ciekawość co było dalej jak potoczyły się losy tej wojny. Przecież chyba wygraliśmy bo żyjemy? Co z piekłem i niebem? Ach niestety tamtejszej nocy nic więcej się już nie dowiedziałem dalszą cześć historii przyjdzie spisać mi kiedy indziej.</p></blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://whereisthatfire.com/2008/11/konkurs-opowiadan-7-poczatek-diablo-iii-wedlug-onineko/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Konkurs Opowiadań #6 - początek Diablo III według Xyryta</title>
		<link>http://whereisthatfire.com/2008/11/konkurs-opowiadan-6-poczatek-diablo-iii-wedlug-xyryta/</link>
		<comments>http://whereisthatfire.com/2008/11/konkurs-opowiadan-6-poczatek-diablo-iii-wedlug-xyryta/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 16 Nov 2008 18:49:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Paweł "Obee" Opydo</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Konkurs opowiadań]]></category>

		<category><![CDATA[Organizacyjne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://whereisthatfire.com/?p=418</guid>
		<description><![CDATA[Ostatnie opowiadanie - żebyście mięli co czytać na wieczór ;) Głosowanie rozpoczynamy jutro :) Przypominam procedurę - dla tych, którzy nie słuchali podcasta. Połowa głosów należy do redakcji - tak, żeby wyeliminować potencjalnych oszustów. Druga połowa głosów to Wy - czytelnicy. Żeby jeszcze utrudnić życie potencjalnym nieuczciwym głosującym, będziecie musięli zarejestrować się na specjalnej stronie, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ostatnie opowiadanie - żebyście mięli co czytać na wieczór ;) Głosowanie rozpoczynamy jutro :) Przypominam procedurę - dla tych, którzy nie słuchali podcasta. Połowa głosów należy do redakcji - tak, żeby wyeliminować potencjalnych oszustów. Druga połowa głosów to Wy - czytelnicy. Żeby jeszcze utrudnić życie potencjalnym nieuczciwym głosującym, będziecie musięli zarejestrować się na specjalnej stronie, żeby oddać swój głos, i potwierdzić maila. Głosowanie będzie trwało do piątku - w weekend ogłosimy wyniki.</p>
<p>Szczegóły jutro, a tymczasem opowiadanie Xyryta - szóste i, jak pisałem, ostatnie.<span id="more-418"></span></p>
<blockquote><p>ego zbroja zadźwięczała o kamienne płyty gdy się ocknął. Odruchowo spróbował się podnieść, ale coś krępowało jego ruchy. Łańcuchy. Przykuli go łańcuchami do ziemi.</p>
<p>Czuł się bezsilny, jego święty blask niemal całkiem wygasł. Zamknął oczy i zanurzył się w ciemności. Obudziły go odgłosy kroków. Jego cela otworzyła się, a do środka wpadło oślepiająco jasne światło. W drzwiach widział ciemny zarys postaci, ale nie był wstanie rozpoznać kto to. </p>
<p>-Tyraelu? Słyszysz mnie? – głos postaci był głęboki i przeszywająco chłodny.</p>
<p>Tyrael rozpoznał go od razu. Spróbował odpowiedzieć, ale słowa grzęzły mu w gardle. Dopiero po chwili zdołał przemówić</p>
<p>- Witaj Barachielu. Nie sądziłem, że cię znowu spotkam. Przynajmniej nie w takich okolicznościach&#8230;</p>
<p>-Milcz! – ściany celi zadrżały od krzyku  Barachiela – Myślałeś, że przywitamy cię z otwartymi rękoma zdrajco? – Barachiel wszedł do celi i zamknął za sobą drzwi. Jedynym światłem w celi było jego własne – Jak mogłeś Tyraelu? Ty! Ty, który zawsze stawałeś w obronie ludzi własnym mieczem sprowadziłeś na nich śmierć. Dlaczego?!</p>
<p>Tyrael zdawał się go w ogóle nie słuchać</p>
<p>-Zobacz Barachielu. Straciłem swój blask. Moje skrzydła zostały rozszarpane, a&#8230;</p>
<p>-DLACZEGO?! – krzyk Archanioła odbijał się od ścian pustej celi jakby w nieskończoność – Dlaczego zniszczyłeś kamień świata? Dlaczego otworzyłeś Złu drogę do sanktuarium? Dlaczego otworzyłeś im drogę do niebios? – głos Barachiela z krzyku zmieniał się w szept pełen rozpaczy i zawodu – Zło splugawi oba światy! Przez ciebie!</p>
<p>-Nic nie rozumiesz. Niebo już dawno zostało splugawione. Mrok wlał się w dusze wielu z nas Barachielu. Zło kłębi się w samym sercu niebios. Tylko ogień może go wypalić i uratować niebiosa.</p>
<p>-O czym ty bredzisz? Nie próbuj się usprawiedliwiać! Twoje trujące słowa nie uratują cię!</p>
<p>-Nie liczę na łaskę. Moje zadanie się wypełniło i mogę odejść.</p>
<p>-Jakie zadanie?</p>
<p>-Barachielu jakimż głupcem byłem uważając, że to ludzie potrzebują naszej pomocy. Oni sami dwukrotnie pokonali Diablo! Sami zniszczyli Mroczną Trójcę. Dokonali czegoś czego my nie mogliśmy dokonać przez tysiąclecia. To nie oni potrzebowali naszej pomocy, tylko my ich. Dzięki świętemu blaskowi dostrzegłem zło, które splugawiło niebiosa. I zrozumiałem, że naszym jedynym ratunkiem są oni! Teraz już rozumiesz Barachielu? To była jedyna droga by otworzyć im wejście do piekła i splugawionego nieba.</p>
<p>-Oszalałeś Tyraelu. Zło cię zaślepiło. To mrok ci podsunął te wizje. Zostałeś oszukany, a przez twoją pomyłkę spłonie i zaleje się krwią całe Sanktuarium, a niebiosa będą musiały stoczyć wojnę o przetrwanie. Jedynym splugawionym w niebiosach jesteś ty! Na szczęście nie długo to się zmieni. Będę się modlił za twoją duszę i za nas.</p>
<p>-Barachielu módl się za nich. Módl się za dzieci Sanktuarium, które przyniosą odkupienie nam wszystkim!</p>
<p>Barachiel wyszedł z celi zamykając za sobą drzwi. Całkowita ciemność otaczała Tyraela. Jego własny blask zgasł całkowicie. </p></blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://whereisthatfire.com/2008/11/konkurs-opowiadan-6-poczatek-diablo-iii-wedlug-xyryta/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Konkurs Opowiadań #5 - początek Diablo III według Psycho</title>
		<link>http://whereisthatfire.com/2008/11/konkurs-opowiadan-5-poczatek-diablo-iii-wedlug-psycho/</link>
		<comments>http://whereisthatfire.com/2008/11/konkurs-opowiadan-5-poczatek-diablo-iii-wedlug-psycho/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 16 Nov 2008 14:46:25 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Paweł "Obee" Opydo</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Konkurs opowiadań]]></category>

		<category><![CDATA[Organizacyjne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://whereisthatfire.com/?p=415</guid>
		<description><![CDATA[Bez zbędnych wstępów - przedostanie opowiadanie z konkursu :) Czytajcie w rozwinięciu newsa.

     Od zagłady Mrocznej Trójcy minęła dekada. Niewielu pamięta o koszmarze jaki dotknął świat dwadzieścia lat temu. Kamień Świata przestał istnieć, a w jego miejscu pozostał tylko wielki krater, ziejący ogniem i lawą.  
     [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Bez zbędnych wstępów - przedostanie opowiadanie z konkursu :) Czytajcie w rozwinięciu newsa.<span id="more-415"></span></p>
<p><img src="http://whereisthatfire.com/wp-content/uploads/2008/10/d3lo.jpg" alt="D3" /></p>
<blockquote><p>     Od zagłady Mrocznej Trójcy minęła dekada. Niewielu pamięta o koszmarze jaki dotknął świat dwadzieścia lat temu. Kamień Świata przestał istnieć, a w jego miejscu pozostał tylko wielki krater, ziejący ogniem i lawą.  </p>
<p>     *** </p>
<p>      Czarne chmury zbierały się na niebie, przysłaniając co raz bardziej złote lśnienie księżyca. Potężna burza nadciągała z północy. Już teraz można było usłyszeć potężne grzmoty i zobaczyć rozświetlające niebo pioruny.</p>
<p>Dwójka jeźdźców pędziła na swych rumakach przez równiny Khanduras, by zdążyć do Nowego Tristram przed nadejściem burzy. Wreszcie na horyzoncie dostrzegli blask pochodni na murach miasta. Wiatr się wzmagał, a pioruny uderzały co raz bliżej. Burza doganiała ich, więc ponaglili konie. Dotarli do miasta tuż przed zamknięciem bram i na chwile przed burzą.</p>
<p>Polecenie jakie dostali było jasne, musieli jak najszybciej odnaleźć Decarda Caina.</p>
<p>Nie zwlekając oddali konie pod opiekę miejskiego koniuszego i udali się do najbliższej karczmy by wypytać gdzie mogą znaleźć Caina.</p>
<p>Duży i zadbany budynek karczmy kontrastował z resztą miasta, która była raczej skromna i brudna.</p>
<p>      Drzwi karczmy otworzyły się z hukiem. Potężna fala zimnego powietrza wślizgnęła się do środka karczmy gasząc jedną z pochodni. Zapanował półmrok. Wszyscy w karczmie wlepili wzrok w drzwi. Potężny piorun rozświetlił niebo. Niektórzy bywalcy pisnęli z przerażenia. Gdy błysk pioruna odsłonił tożsamość postaci, wszyscy odetchnęli z ulgą.</p>
<p>Ci, którzy okazali się największymi tchórzami i piszczeli jak niewiasty teraz patrzyli z wzgardą na podróżnych.</p>
<p>-Witam, może coś podać – zagaił właściciel karczmy do jeźdźców</p>
<p>-Nie dziękujemy, śpieszymy się. Szukamy pewnej osoby. Decard Cain, słyszałeś o nim?</p>
<p>-A kto nie słyszał? Powiadają, że to wielki mag, choć osobiście uważam, że brak mu piątej klepki. Czego od staruszka chcecie? – zapytał podejrzliwie</p>
<p>-Niech cię to nie obchodzi. Lepiej powiedz gdzie go znajdziemy?</p>
<p>-Patrzcie no. Ledwo przybyli, a już się rządzą. Chyba nie&#8230; – karczmarz nie zdążył dokończyć. Jedna z zakapturzonych postaci złapała go za koszule i przyparła z całej siły do ściany. Kilku ze stałych gości, zapewne przyjaciół karczmarza, wstało i byli już gotowi ruszyć mu z pomocą. Drugi z jeźdźców stanął przed nimi, pewnym ruchem ręki wyciągając miecz, studząc zapędy pijaków.</p>
<p>-Decard Cain! Gdzie on jest?!</p>
<p>-Duży dom na końcu uliczki&#8230;wielkie okna i zawsze mnóstwo światła w środku – wykrztusił z siebie duszony karczmarz – proszę puść&#8230;dusze się</p>
<p>Obie postaci znikły z karzmy równie szybko jak się w niej pojawiły.</p>
<p>      Dwie zakapturzone postacie szybko odnalazły wskazany przez karczmarza dom. Nie czekając zapukali do drzwi.</p>
<p>Decard Cain siedział przy biurku, tyłem do kominka, czytając manuskrypty. Kołatanie do drzwi wyrwało go z transu.</p>
<p>-Kogo o tej porze niesie? – zastanawiał się</p>
<p>Opierając się na lasce powoli przeszedł przez korytarz i dotarł do drzwi. Drzwi zaskrzypiały okropnie gdy je otwierał. Dwie zakapturzone postacie po drugiej stronie ukłoniły się przed nim</p>
<p>-Witaj Decardzie Cain – przymówił jedna z nich– mamy dla ciebie przesyłkę z Caldeum.</p>
<p>Zaskoczony Decard Cain powoli przesunął się pozwalając obcym wejść do środka.</p>
<p>Dygotali z zimna, a ich płaszcze poplamione były błotem i czymś co prawdopodobnie było krwią</p>
<p>-Chodźcie za mną. Ogrzejecie się przy kominku, a ja zaraz podam coś ciepłego do picia – zaprosił ich gestem by weszli do jego pracowni – Zdejmijcie te brudne i przemoczone ubrania, dam wam coś innego – gdy goście znikli w jego pracowni udał się do małej izby, która można nazwać kuchnią. Machnięciem ręki rozpalił płomień, na którym postawił garnek z wodą. Z innej izby, w którym składował pamiątki z dawnych wypraw wyciągnął jakieś dwa grube płaszcze. Zaniósł je posłańcom. Obaj byli młodzi, chodź wyglądali mężnie i poważnie, dopiero teraz dostrzegł miecze przypięte do pasów.</p>
<p>-Trzymajcie. Powinno być wam w tym cieplej. Nim woda się zagotuje opowiedzcie co was dokładnie sprowadza</p>
<p>Wyższy i wyglądający na starszego wstał i ukłonił się ponownie – Nazywam się Zahir, a to mój brat Emhir. Przybywamy z Caldeum, przybyliśmy długą drogę by cię odnaleźć. Wyruszyło nas pięcioro, ale troje z nas&#8230;zaginęło po drodze – jego wzrok utkwiony był w podłodze, a pięści zaciśnięte, każde słowo zdawało sprawiać mu ból</p>
<p>-Jak to zaginęło – wtrącił się Cain</p>
<p>-Sami nie wiemy co się dokładnie stało. Gdy zmierzaliśmy do Geu Kul zatrzymaliśmy się na noc w puszczy. Rozbiliśmy obóz i zastawiliśmy kilka pułapek żeby zabezpieczyć się przed dzikim zwierzętami. Gdy czworo z nas spało jeden miał trzymać warte. Jednak gdy rano się obudziliśmy po Jeryhu nie było śladu. Zaginął bez śladu. Następni dwaj znikli na pustyni za Lut Gholein w identycznych okolicznościach. Myśleliśmy, że jeśli dwoje bodzie czuwać to będzie bezpieczniej, ale obaj przepadli. Po tych zdarzeniach nie zatrzymywaliśmy się już nawet na chwile – gdy Zahir skończył opowiadać widać było wyraźną ulgę na jego twarzy</p>
<p>-Może po prostu uciekli – zastanawiał się staruszek</p>
<p>-To byli dobrzy i doświadczeni wojownicy! Nie raz stawali w obliczu wroga, ale nigdy się nie przelękli! Nie uciekli by! – oburzył się Emhir</p>
<p>-Spokojnie bracie – uspokajał go Zahir – Mędrcze, jak powiedział mój brat, to byli zawodowi żołnierze, a nie jacyś najemnicy ze speluny, którzy tylko gadają o wymyślonych wyczynach. Nie uciekli by, a na pewno nie zostawili by nas. Coś się musiało im stać, ale nie mam pojęcia co.</p>
<p>-Rozumiem, wybaczcie jeśli was uraziłem. Doprawdy smutna to historia. Dobrze, że wam się udało tutaj bezpiecznie dotrzeć – Cain obdarzył ich życzliwym uśmiechem – poczekajcie tutaj chwilkę, a ja przyniosę napar, który was postawi na nogach. Później powiecie mi co za przesyłkę macie dla mnie.</p>
<p>Horadrim przyrządził w kuchni napar z rumu i liści herbaty, którego ostry pobudzający zapach rozniósł się już na cały dom.</p>
<p>-Proszę, to powinno was rozgrzać i dodać sił.</p>
<p>Obaj jeźdźcy z radością raczyli się ciepłym napojem. Rozmowę wznowili dopiero gdy opróżnili kubki.</p>
<p>-Więc, na czym stanęliśmy? A tak, przesyłka. Cóż to za ważną przesyłkę z przywozicie mi z Caldeum?</p>
<p>-Nie wiemy co to. Naszym zadaniem było dostarczyć ją, a nie zadawać pytania. Proszę o to ona – spod płaszcza Zahir wyciągnął gruby kwadratowy przedmiot, zawinięty i związany.</p>
<p>Cain natychmiast ją otworzył</p>
<p>-Książka – zdziwił się</p>
<p>Czarna książka z dziwnymi runami na okładce, wydawała się bardzo stara. Po otworzeniu okazało się, że wiele kartek rozsypało się ze starości. W środku Cain znalazł też list.</p>
<p>-Kto dał wam tą przesyłkę?</p>
<p>-Mistrz Jordym z wielkiej biblioteki w Caldeum. Mówił, że to sprawa życia i śmierci.</p>
<p>-Mistrz Jordym? Nie przypominam sobie żebym kiedyś go spotkał. Pozwolicie, że na chwile się oddalę i przyjże się tej książce dokładniej – Zahir i Emhir nie mieli nic przeciwko, obaj grzali się przy kominku i wypijali kolejne kubki naparu.</p>
<p>      Cain udał się do pokoju obok i otworzył lis. Napisany był sprawną ręką, wyćwiczoną w piśmie, co było dość rzadkie i wskazywało na wysokie wykształcenie. Horadrim zaczął czytać:<br />
Do Decarda Caina, ostatniego z pradawnych Horadrimów<br />
Książka, którą ci przesyłam nie może wpaść w niepowołane ręce, a wiedza, która się w niej znajduje, nie powinna zostać nigdy rozprzestrzeniona.</p>
<p>Streszczę co mam ci do przekazania bo nie ma czasu na zwłokę. Mam nadzieje, że potraktujesz moje słowa równie poważnie jak ja traktuje słowa zapisane w tej księdze.</p>
<p>Książka ta, jest w istocie dziennikiem Tal Rasha, lub jednego z jego asystentów.</p>
<p>Nie udało mi się odczytać większości tekstu, ale znalazłem tam pewien bardzo ciekawy fragment. Według dziennika Tal Rasha szukał sposobu na nieśmiertelność. Zgodnie z tymi zapiskami, Tal Rasha, będąc w Caldeum odkrył niezwykła tajemnicę, która miała pozwolić mu wrócić do życia, w przypadku jego śmierci. Nie udało mi się odczytać na czym dokładnie miało to polegać, ale nie to jest moim zdaniem w tym najważniejsze.</p>
<p>Zgodnie z innymi zapiskami Horadrimów, Bhaal który został uwięziony w ciele Tal Rasha miał podobno posiąść całą jego wiedzę. Łącząc te dwa fakty doszedłem do przerażającej konkluzji. Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że Bhaal posiadł wiedzę o tym jak ponownie powrócić do naszego świata. Jeśli moje przepuszczenia są prawdziwe to trzeci akt terroru może rozpocząć się w każdej chwili. Piszę do ciebie bo jesteś ostatnim z Horadrimów. Może tobie uda się odczytać książkę i zgłębić jej tajemnice.</p>
<p>Proszę poinformuj mnie o swoich odkryciach.  </p>
<p>Mistrz Biblioteki królewskiej Caldeum - Jordym Evezer </p>
<p>Kończąc czytać Cain był wstrząśnięty. Jeśli to co przeczytał było prawdą tragedia mogła nadejść w każdej chwili. Mimo, że był Horadrimem nigdy nie słyszał o eksperymentach Tal Rasha z nieśmiertelnością. Zaczął czytać zaznaczone w księdze fragmenty. Część przekazu była niezrozumiała, jakby pisana ręką szaleńca, a inna część rozleciała się w pył. Z tego co odczytał i zrozumiał mógł dojść do podobnych wniosków jak Jordym. Było tylko jedno miejsce, w którym mógł to potwierdzić. Klasztor.</p>
<p>Dwójka podróżników była zaskoczona i dość niechętna gdy zobaczyła Caina ubranego i gotowego do wyjścia.</p>
<p>-Co się stało? Dokąd idziesz? – zapytał Zahir</p>
<p>-Nie dokąd ja idę, tylko dokąd my idziemy – odparł uśmiechnięty Cain – Musicie mi pomóc. Musze jak najszybciej udać się do Klasztoru.</p>
<p>-Klasztoru? Oszalałeś! Jest noc, a na dworze szaleje burza!</p>
<p>-Wiem ,ale nie mamy czasu! Czuje w kościach, że coś złego może się wydarzyć</p>
<p>-No jasne, że coś złego może się wydarzyć! Zamarzniemy tam – zakpił Emhir</p>
<p>-Dość gadania idziemy! Ubierajcie się!</p>
<p>Widząc, że nie mają szans przekonać staruszka posłuchali.</p>
<p>     Chwile później pędzili na trzech koniach w stronę klasztoru. Burza nasilała się, a noc była ciemna jak smoła. Mroczny klasztor wyrósł przed nimi jak spod ziemi. Otaczały ich zarośnięte i rozsypujące się ściany, wybite witraże, mrok i błoto. Decard Cain prowadził.</p>
<p>Szybko minęli zewnętrzny monastyr i udali się do podziemi.</p>
<p>-Dokąd my w ogóle idziemy? I czego do cholery szukamy! – zaklinał Zahir</p>
<p>-Eh, pewnie nie wiecie, ale ten klasztor dawno temu posiadał najbogatszą bibliotekę na całym świecie. Tysiące ksiąg zebranych przez Horadrimów spoczywało na pułkach biblioteki. Jeśli gdzieś jeszcze można znaleźć tajne zapiski Tal Rasha to właśnie tutaj&#8230;no i oczywiście w Caldeum, ale to zbyt daleko – tłumaczył im Horadrim</p>
<p>-Jak mamy znaleźć jakieś informacje wśród tysięcy ksiąg? To zajmie lata!</p>
<p>-Miałbyś racje gdyby nie to, że wiem gdzie szukać i czego szukać. Na samym końcu prawego skrzydła klasztoru swoją komnatę miał kiedyś Ertu Shazadr, Horadrim który przez setki lat towarzyszył Tal Rashy w jego podróżach i badaniach. Jeśli gdzieś mamy szukać zapisków o Tal Rashy to właśnie tam.</p>
<p>Powietrze było wilgotne i dławiące. Wszędzie czuć było stęchliznę i rozkład. Mrok zdawał się pogłębiać z każdym ich krokiem. Po około godzinie poszukiwań znaleźli odpowiednią komnatę.</p>
<p>-Poznaje. To tutaj – oznajmił Cain i otworzył rozpadające się drzwi. Cała komnata była zrujnowana, meble zniszczone, a książki i różne inne szpargały leżały na ziemi. Cain natychmiast rzucił się do czytania ksiąg. Szykanie tej właściwej zdawało mu się wiecznością.</p>
<p>Posłańcy próbowali mu pomagać, ale większość ksiąg była dla nich nie do odczytania.</p>
<p>Gdy już powoli tracili nadzieje Decard Cain zerwał się z ziemi. Trzymał w ręce mocno zniszczoną księgę i ze zdenerwowaniem przerzucał strony.</p>
<p>-Znalazłeś coś? – zapytał Zahir, ale nie dostał odpowiedzi. Staruszek zdawał się nieobecny.</p>
<p>-Znalazłem&#8230;znalazłem coś czego nie powinienem nigdy znaleźć&#8230; – odparł nie przerywając czytania Cain</p>
<p>-Co? O czym ty do cholery mówisz?</p>
<p>-Niebo zostało splugawione&#8230;</p>
<p>-Gadasz jakbyś postradał zmysły – denerwował się Emhir – powiedz nam co znalazłeś!</p>
<p>Na twarzy Caina malowało się co raz większe przerażenie. Z zadumy wyrwał go dopiero dziwny dźwięk. Cały klasztor zdawał się trząść w posadach. Huk stał się ogłuszający.</p>
<p>Potężny wstrząs zwalił ich z nóg. Sufit zawalił im się na głowę. Przez chwile myśleli, że cały klasztor się wali. Coś strasznego musiał stać się na powierzchni. Zahir i Emhir z trudem wydostali się spod gruzu. Jedna z ich pochodni wciąż płonęła. Zobaczyli Caina przywalonego przez kamienie. Wydostali go spod nich i próbowali ocucić. Staruszek otworzył zamroczone oczy, włosy miał zlepione od krwi i piachu, popatrzył na nich tym nieobecnym wzrokiem, uśmiechnął się dziwacznie</p>
<p>-Gdzie ja jestem? Kim wy jesteście? Co ja tutaj robię?</p>
<p>Bracia popatrzyli na siebie z osłupieniem. Decard Cain wpatrywał się w nich z miną kogoś naprawdę obłąkanego.</p>
<p>      Gdzieś z ciemności usłyszeli głęboki chrapliwy głos</p>
<p>-Zostańcie na chwile i&#8230;umierajcie! – chichot odbijał się w pustce klasztoru. Pochodnia, która trzymał Zahir zgasła.</p>
<p>-Myślę, że nie jest tu bezpiecznie – zauważył odkrywczo obłąkany Cain  </p></blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://whereisthatfire.com/2008/11/konkurs-opowiadan-5-poczatek-diablo-iii-wedlug-psycho/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>KONKURS KOMENTARZY: tydzień trzeci - wyniki!</title>
		<link>http://whereisthatfire.com/2008/11/konkurs-komentarzy-tydzien-trzeci-wyniki/</link>
		<comments>http://whereisthatfire.com/2008/11/konkurs-komentarzy-tydzien-trzeci-wyniki/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 16 Nov 2008 13:03:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Paweł "Obee" Opydo</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Konkurs!]]></category>

		<category><![CDATA[Organizacyjne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://whereisthatfire.com/?p=410</guid>
		<description><![CDATA[Przepraszamy, że tak późno :) Tym razem zdradzę Wam, że o nagrodę biły się dwa komentarze ;) Niestety, dwóch zestawów nagród nie mięliśmy, więc ostatecznie paczka od Cenegi, zawierająca Sacred II i King&#8217;s Bounty, powędruje do&#8230; Bartka, który przypomniał nam czasy pierwzsego Diablo, dzieląc się wrażeniami z turnieju rozgrywanego w tej wspaniałej grze :) Gratulujemy!
Wysilek [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przepraszamy, że tak późno :) Tym razem zdradzę Wam, że o nagrodę biły się dwa komentarze ;) Niestety, dwóch zestawów nagród nie mięliśmy, więc ostatecznie paczka od <em><a href="http://cenega.pl">Cenegi</a></em>, zawierająca <em>Sacred II</em> i <em>King&#8217;s Bounty</em>, powędruje do&#8230; <strong>Bartka</strong>, który przypomniał nam czasy pierwzsego <em>Diablo</em>, dzieląc się wrażeniami z turnieju rozgrywanego w tej wspaniałej grze :) Gratulujemy!</p>
<blockquote><p>Wysilek intelektualny byl! :) trzeba bylo liczyc punkty przeciwnikow, zeby sie przekonac jak nam poszlo :)</p>
<p>zasady gry byly nastepujace:<br />
1. w kazdej grze braly udzial 4 osoby (w sumie chyba bylo 5 grup, czyli razem 20 osob - i znowu intelektualny wysilek :)<br />
2. mozna bylo wybrac dowolna klase postaci, zaczynalo sie od 0 poziomu postaci<br />
3. liczyly sie punkty odswiadczenia zdobyte przez zawodnikow. do nich byly dolicznae punkty za zdobyte uszy, za kazde ucho 2000 punktow.<br />
4. z tego co pamietam byly 2 polfinaly i potem final (zasady te same)<br />
5. swojej nagrody nie pamietam (chyba jakis pad), ale moj kolega, ktory zajal piersze miejsce, mogl wybrac sobie dowolna gre z oferty sklepu Palladyn, ktory organizowal turniej - wybral Ecstatica 2 :)</p>
<p>ciekawostki:<br />
1. wiekszosc grala luczniczka<br />
2. wiekszosc skupila sie na zabijaniu potworow, ale byl jeden gosc, ktory zaczail sie przy wejsciu na pierwszy poziom i tam zabijal caly czas tego samego gracza :) zdobyl 11 uszow (po konsultacji z mama polonistka, padlo na wyraz “uszow” :)</p>
<p>na turnieju quake’a (czesci drugiej) tez bylem :) ale juz w roli kibica. kolega ze szkolnej lawy bral w nim udzial. po drugim tanim winie, byl juz taki rozgrzany, ze doszedl do polfinalu :) tam gral z gosciem, ktory wygral caly turniej, ale ich polfinal wszyscy okreslili tak naprawde finalem, gdyz wynik byl 10:9, a w prawdziwym finale 10:1 :)</p>
<p>good old times. jeszcze troche i bede mogl mowic: “dzis sam jestem dziadkiem” :) </p></blockquote>
<p><a href="http://whereisthatfire.com/wp-content/uploads/2008/11/turniej-diablo-1997.jpg"><img src="http://whereisthatfire.com/wp-content/uploads/2008/11/d1.jpg" alt="D1" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://whereisthatfire.com/2008/11/konkurs-komentarzy-tydzien-trzeci-wyniki/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Konkurs Opowiadań #4 - początek Diablo III według Ceada</title>
		<link>http://whereisthatfire.com/2008/11/konkurs-opowiadan-4-poczatek-diablo-iii-wedlug-caeda/</link>
		<comments>http://whereisthatfire.com/2008/11/konkurs-opowiadan-4-poczatek-diablo-iii-wedlug-caeda/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 16 Nov 2008 10:34:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Paweł "Obee" Opydo</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Konkurs opowiadań]]></category>

		<category><![CDATA[Organizacyjne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://whereisthatfire.com/?p=408</guid>
		<description><![CDATA[Dziś dzień konkursów :) Tak jakoś wyszło, że w ostatnich dniach były problemy komunikacyjno-blogowe z naszej strony, więc dziś nadrabiamy ;) Dziś ukażą się dwa ostatnie opowiadania do konkursu (pierwsze poniżej, głosowanie od jutra) i wyniki konkursu komentarzy.
Nad podcastem pracujemy ;) A teraz zapraszamy do czytania opowiadania Ceada:
Oto, powiadam wam, nadchodzi czas pożogi i nienawiści. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dziś dzień konkursów :) Tak jakoś wyszło, że w ostatnich dniach były problemy komunikacyjno-blogowe z naszej strony, więc dziś nadrabiamy ;) Dziś ukażą się dwa ostatnie opowiadania do konkursu (pierwsze poniżej, głosowanie od jutra) i wyniki konkursu komentarzy.</p>
<p>Nad podcastem pracujemy ;) A teraz zapraszamy do czytania opowiadania Ceada<span id="more-408"></span>:</p>
<blockquote><p><em>Oto, powiadam wam, nadchodzi czas pożogi i nienawiści. Czas Wojny, Czas Kary i Czas Cierpienia. Spłynie Sanktuarium krwią bohaterów, kiedy upadnie Anioł Niszczyciel by się z Piekłem związać. Przyjdzie czas, gdy dzień nocą się stanie&#8230; </em></p>
<p>   Ciemno jak w rzyci, a to już dawno po świtaniu – wymruczał kapitan, stojąc wsparty o palisadę wznoszącą się wokół Tristram. Odbudowane zaledwie miasto znów przypominało obóz warowny, upstrzone namiotami bohaterów.</p>
<p>   Wszystko wokół spowijał gryzący oczy, czarny dym unoszący się nad zgliszczami. Ciężkie, duszące powietrze wypełniała cisza, przetykana krzykiem kruków.</p>
<p>Ptactwo czuje śmierć, myślał kapitan. Już niedługo… jeszcze dziś wszystko się zacznie.</p>
<p>    Bohaterowie i żołnierze stali już w gotowości. Wszystkie serca zwolniły w oczekiwaniu na mordercze starcie. Starcie z potęgą czającą się za wzgórzem, potęgą budzącą lęk. Czyste zło spoglądające na miasto, szykujące mu ostateczną zagładę… </p>
<p><em>I sięgnie żelazną ręką sługa Piekieł, aby odebrać, co utracone. Przelana zostanie krew naiwnych, którzy staną mu na drodze… </em></p>
<p>   Huk, jaki nastąpił, ogłuszał i zwalał z nóg. Błysk płomieni oślepiał, zalewając obrońców morderczym gorącem. Płonący wojownicy rzucali się na ziemię, próbując ugasić pancerze.</p>
<p>- Do bramy! – wrzask dowódcy z trudem przebijał się ponad zgiełk. – Utrzymać bramę!</p>
<p>   Salwa wroga z dziecinną łatwością przewracała palisadę. Kawałki drewna wirowały w powietrzu, śmiertelnie raniąc bohaterów i ich wierzchowce.</p>
<p>- Co z tarczą?! – darł się dowódca – Gdzie są czarodzieje?! Dlaczego nie chronią nas przed tymi pociskami?</p>
<p>- Ochrona padła – wydyszał prędko młody posłaniec – Czarodzieje twierdzą, że coś z obozu wroga wysysa ich moc. Nie są w stanie się temu przeciwstawić. Wielu zginęło, próbując.</p>
<p>   Dowódca zaklął szpetnie, zaciskając pięści na rękojeści miecza.</p>
<p>- Przygotować szarżę. Ruszamy, nie jesteśmy tu już bezpieczni. Czas upuścić krwi tym kreaturom – krzyknął do zebranych najbliżej – Poślemy demony z powrotem w ognie Piekieł! Krwi!</p>
<p>- Krwi!!! – podchwyciły gromko gardła obrońców, wznosząc w górę oręż. W powietrzu zakotłowało się od mieczy, berdyszów, cepów. Błysnęły groźnie halabardy i postawione na sztorc kosy.</p>
<p>   Obrońcy Tristram szli w pole, aby walczyć. Aby zabić. Pierwsza wyrwała się konnica. Dwie wrogie jazdy zderzyły się wśród grzmotu pancerzy i kwiku wierzchowców. Gęsta krew zbryzgała lśniące zbroje ludzi i nagie, zrogowaciałe torsy demonów. Z początku ludzie głęboko wbili się w szeregi Piekieł, szybko jednak ugrzęźli pośród morza kreatur, zaciekle napierających z dziką determinacją.</p>
<p>   Chóralne okrzyki zamieniły się we wrzaski. Szczęk oręża mieszał się z rżeniem koni. Demony systematycznie i z nienawiścią mordowały obrońców Tristram.</p>
<p>   Wtem niebo rozjaśniły błyskawice. Armia Piekieł cofnęła się przed mocą żywiołów, kiedy w ostatnim zrywie na pole walki wkroczyli czarodzieje, przeciwstawiając się złowrogiej mocy najeźdźcy. Niebo i ziemia zadrżały od wyzwolonej potęgi, siły ludzi słabły mimo to w przerażającym tempie. </p>
<p>   Błyskawice, zamieć, ogień szalejący w szeregach demonów. Wszystko po to, by na miejscu jednego zabitego potwora pojawiało się dwóch kolejnych. Armia Piekieł zdawała się nie mieć granic.</p>
<p>   Potężna, dumna postać spoglądała ze wzgórza na walczących. Zdławieni po ostatnim, bohaterskim zrywie ludzie cofali się w panice do miasta. Bitwa powoli zamieniała się w rzeź. Szalejące żywioły pustoszyły okolice Tristram, wyrwawszy się spod kontroli.</p>
<p>   Nikły uśmiech pojawił się na bladych, wąskich ustach. Delikatny wiatr majestatycznie trącał skrzydła wspartego na głowicy miecza archanioła.</p>
<p>- Panie – potężnie zbudowany demon zgiął się w ukłonie – Cofają się. Lada chwila wkraczamy do miasta.</p>
<p>- Dobrze – głos postaci był chłodny, przebrzmiewał wolno niczym trącona stal – Pamiętaj, nie bierzemy jeńców. Wyrżnąć wszystkich. Do Katedry… - zapatrzył się na odległy budynek, trudno widoczny w gęstym dymie spowijającym miasto. – Do Katedry wejdę sam.</p>
<p>   Demon skłonił się przed dowódcą i wycofał w pośpiechu. Tyrael, wsparty o miecz, ponownie uśmiechnął się do własnych myśli.</p>
<p>   Nadszedł czas, by obudzić Pierwotne Zło… </p>
<p><em>Runie równowaga światów, upadną Granice. Zbudzą się wieczni bogowie w Niebiosach. I zstąpią, a gniew ich morderczy w popiół świat oblecze. Na niebo spoglądajcie, tam znaki znajdziecie… </em></p>
<p>   A cóż to?! – strwożone głosy obrońców Tristram do granic przepełniał strach. Na czarnym od dymów niebie połyskiwała pędząca kometa, z każdą chwilą wyraźnie zbliżająca się w kierunku miasta.</p>
<p>   Resztki broniących się bohaterów z trwogą w sercach śledziło, jak ognisty pocisk zmierza w ich stronę. Strach przełamał ostatnie bariery, ludzie zaczęli rozbiegać się w popłochu. Do miasta z tryumfalnym okrzykiem wdarły się demony. Jednak i ta chwila tryumfu nie trwała długo. Euforia zgasła na widok zbliżającej się śmierci.</p>
<p>   Tyrael zrozumiał. Jego piękną twarz wykrzywił grymas złości.</p>
<p>- Anioły – wyszeptał, a jego głos ociekał nienawiścią. </p>
<p>   Potężny wstrząs powalił oba wojska. Błysk, jaki temu towarzyszył, oślepiał wojowników i demony. Świat zatrzyma się na chwilę, wszystko spowił nieprzenikniony pył… </p>
<p><em>Woja to będzie okrutna, powiadam wam. Wojna sroga, jakiej świat nie znał wcześniej. Jeszcze długo po niej palić się będą zgliszcza, pienić się będzie morze krwi… </em></p>
<p>   Szczątki budynków i zwały ziemi opadały jeszcze przez kilka uderzeń serca po uderzeniu. Kometa zamieniła połowę Tristram w gigantyczny lej. Na jego skraju, chroniona przez starożytne moce, niewzruszona wznosiła się Katedra.</p>
<p>   Potężny archanioł stał przez chwilę pośród zniszczonego miasta, po czym ruszył w kierunku Katedry. Kroki Imperiusa ponownie wstrząsnęły Sanktuarium.</p></blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://whereisthatfire.com/2008/11/konkurs-opowiadan-4-poczatek-diablo-iii-wedlug-caeda/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Konkurs Opowiadań #3 - początek Diablo III według Serafa</title>
		<link>http://whereisthatfire.com/2008/11/konkurs-opowiadan-3-poczatek-diablo-iii-wedlug-serafa/</link>
		<comments>http://whereisthatfire.com/2008/11/konkurs-opowiadan-3-poczatek-diablo-iii-wedlug-serafa/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 14 Nov 2008 21:48:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Paweł "Obee" Opydo</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Konkurs opowiadań]]></category>

		<category><![CDATA[Konkurs!]]></category>

		<category><![CDATA[Organizacyjne]]></category>

		<category><![CDATA[Podcast]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://whereisthatfire.com/?p=406</guid>
		<description><![CDATA[Poniżej znajdziecie opowiadanie konkursowe Serafa :) To numerek trzeci, na dzień dzisiejszy wszystkich opowiadań jest 5. Jutro powinny być wyniki trzeciego tygodnia konkursu komentarzy, a na opowiadania będziecie mogli głosować już od poniedziałku :) Zapraszam do czytania!

 -Odejdź-powiedział zniżonym głosem Cain. - Idź już, wiedzę przecież, że jesteś zmęczona. Przewietrz się, czeka nas bowiem wiele [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Poniżej znajdziecie opowiadanie <a href="http://whereisthatfire.com/2008/10/cenega-i-wtf-zapraszaja-na-konkurs-rozdajemy-sacred-ii-i-kings-bounty/">konkursowe</a> Serafa :) To numerek trzeci, na dzień dzisiejszy wszystkich opowiadań jest 5. Jutro powinny być wyniki trzeciego tygodnia konkursu komentarzy, a na opowiadania będziecie mogli głosować już od poniedziałku :) Zapraszam do czytania!</p>
<p><img src="http://whereisthatfire.com/wp-content/uploads/2008/10/d3lo.jpg" alt="" /><span id="more-406"></span></p>
<blockquote><p> -Odejdź-powiedział zniżonym głosem Cain. - Idź już, wiedzę przecież, że jesteś zmęczona. Przewietrz się, czeka nas bowiem wiele pracy, młoda adeptko.<br />
Laeh gwałtownie podniosła głowę. Wytarłszy najpierw policzek z kurzu, w którym przed chwiała leżała, odpowiedziała:<br />
-Mistrzu, wybacz mi. Nie zwykła jestem do takich długich podróży, a teraz jeszcze przeszukiwanie tych zwojów….nawet nie sprecyzowałeś mi, czego właściwie szukamy.<br />
-Przyjdzie na to czas i pora. Jak będziesz wychodzić, zapal proszę, dodatkowe świece.<br />
Wstała i leniwie się przeciągnąwszy, podążyła w stronę wyjścia. Starzec z ledwo zarysowanym na ustach uśmiechem pokiwał przecząco. Rysowała się w tym geście jednak nutka życzliwości, nie zaś braku zrozumienia i sympatii, jak miało to miejsce u innych uczonych.<br />
” Ahh… dlaczego zgodziłam się na tą podróż?? Przecież ledwo go znam. Mogłabym teraz spokojnie siedzieć w Caldeum.”.- zastanawiała się dziewczyna. Wiedziała jednak dobrze, co tak naprawdę skłoniło ja do przyłączenia się do Decarda Caina.<br />
 Kilka tygodni wcześniej, spotkała go w sklepie, na przedmieściach Caldeum. Kupował zwoje, oraz kilka fiolek mikstur nie używanych już na co dzień, od prawie dwóch dekad. Przysłuchiwała się jego konwersacji z kupcem. Rozmawiali o  czarnoksiężnikach, którzy uciekli z akademii. Leah wiedziała dokładnie o kim mówią. Była to grupka młodych adeptów takich jak ona, którzy jednak w przeciwieństwie do innych uczniów, zaczęli parać się czarną magią. Przewodniczyła im „Nowa”. Nikt z uczniów dokładnie nie wiedział skąd, ani dlaczego przybyła do Caldeum. Jedyną pewną informacją na jej temat jest to, że za nic miała słowa mistrzów.<br />
 I pewnie na tej sytuacji zakończyła się by „bujna” historia związku Caina z Leah, gdyby nie to co miało się za chwilę wydarzyć.<br />
- Leah! Leah! To stra… to straszne.. ona… zabiła go!!!- Wykrzykiwała , wbiegając do sklepu jedna z uczennic Vizjerei. Była to Dalia, przyjaciółka Leah.<br />
-Powoli, spokojnie. Kto? Kogo?<br />
-„Nowa” , zabiła twojego mistrza! Nie chciała poddać się karze, więc zabiła go za pomocą tej swojej brudniej magii. Teraz uciekła na zachód. Idzie już za nią pogoń. Bogowie aby tylko ją złapali. Wiedz….<br />
Leah już nie słuchała. Minę miała taką, jakby przed chwilą ktoś wymierzył jej siarczysty policzek. Całe życiowe plany dziewczyny legły w gruzach. Uczeń był przywiązany do mistrza, magiczna więzią. O ile nauczyciel mógł pozwolić sobie na zmianę krnąbrnego ucznia, o tyle uczeń był na łasce przydzielonego mu uczonego. A dokończenie nauki w jednym cyklu, w  wypadku, jakim znalazła się Leah było niemożliwe.<br />
-Co ja pocznę bez mistrza??<br />
-Nie martw się tak.. może ktoś cię przyjmie??<br />
-Jak, w środku semestru?? Musiałabym powtarzać ostatni, a to przecież 12 miesięcy…<br />
-Yhm….-z tyłu dało się słychać cichy pomruk-a co byś powiedziała na to , jakbym to ja został twoim mistrzem??<br />
Leah całkowicie zapomniała o starcu, który bacznie przyglądał się dyskusji adeptek.<br />
-Nie rozumiem. Pan nie jest mistrzem.<br />
-Byłem nim dawno, dawno temu. Teraz z przychylnością i pomocą materialną Vizjerei, wyruszam na ważną wyprawę, i  bardzo przydała by mi taka asystentka. Byłoby to, według mnie , najlepsze rozwiązanie dla nas obojga.-odparł patetycznym tonem nieznajomy.<br />
Po głowie młodej czarodziejki plątały się nieuporządkowane myśli.<br />
”Co ja robie?? To się dzieje tak szybko .Nie tęskne za tym starym zrzędą ,nawet dobrze mu tak, za to jak traktował uczniów, ale nie wiem kim jest ten staruch, jak się nazywa…”<br />
-Nazywam Decard Cain, i jak pewne zauważyłaś, starość odcisnęła na mnie swoje piętno. Mogę cię jednak zapewnić, że moja wiedza nie ustępuje wiedzy twojego mistrza. Yhm..- Mruknął ponownie na swój sposób.- Więc jak?- zapytał stanowczo. Leah czuła, że jeżeli odpowie przecząco, nie dostanie już nowej szansy.<br />
-Zgoda. Czy muszę odprawiać całą ceremonie przyjęcia twoich nauk?.. Mistrzu? - dodała pośpiesznie.<br />
-Nie, nie musisz, moja droga. Ale mam trochę spraw do omówienia. Miłego dnia, życzę. Do zobaczenia jutro rano.</p>
<p>      I tak oto zaczęła się ich wspólna wyprawa, daleko na zachód, do niewielkiego miasteczka, a właściwie osady, powstałej na jego ruinach.<br />
-Tristram? Przecież to jest praktycznie na drugim krańcu Sanktuarium. Mistrzu jakie to sprawy wiodą nas tam?<br />
-Lekcja pierwsza moja uczennico. Naucz się proszę, cierpliwości.  Dowiesz się, nie martw się o to.<br />
-A jak tam się dostaniemy?<br />
-Dużo pytań masz, Leah. Dobrze więc. Najpierw wielbłądy poniosą nas do Kurast. Tam<br />
zagościmy parę dni u Ormusa potężnego czarno… czarodzieja. Muszę omówić z nim parę spraw. Później wraz z kupcem Warrivem, przepłyniemy północne Morze Bliźniacze. Następnie z jego karawaną dotrzemy Do Nowego Tristram. Reszty dowiesz się na miejscu.<br />
Uprzedzę twoje następne pytanie i oznajmię, że na miejscu znajdziemy się podczas następnej pełni.<br />
Podróż nie była najprzyjemniejsza rzeczą, jaką Leah w swoim krótkim życiu doznała. Wielbłądy, bagniste Kurast, choroba morska….”Nie ma co wspominacz było minęło. Cholera…zapomniałam o świecach”. Pośpiesznie zaczęła wzniecać płomień na końcu patyczka. ”Znam to zaklęcie, dlaczego nie działa? O! Jest.”. Zaczęła podpalać, w patetyczny sposób, kolejne knoty.<br />
I nagle usłyszała to. Okropny ryk rozbrzmiewał w jej głowie, pomimo, że wewnątrz starej, opuszczonej katedry Tristram panowała głucha, posępna cisza.<br />
”Chyba nie jestem tu bezpieczna..” – stwierdziła z przerażeniem. Zaczęła biec w stronę nawy, w której znajdował się Cain. Budynek zatrząsł się w posadach, i nagle potężna eksplozja rozerwała dach kościoła. Kula ognia uderzyła w posadzkę z olbrzymim impetem, tuż przed przerażoną Leah.<br />
 Jednak coś było nie tak. Uderzenie nie wywołało żadnej fali, było bezgłośne, tak jakby uszy zalane miała woskiem. Dziewczyna pomimo ze znajdowała się cale od miejsca upadku ”kuli”, nie doznała żadnych obrażeń. Zdrowy rozsadek wziął górę nad emocjami. Tym razem powolnym, niepewnym krokiem poszła dalej. Ale to, co zobaczyła póżniej, znała  tylko z książek.</p>
<p>     Przed nią bowiem stali nieumarli. Około tuzina, niektórzy uzbrojeni, rozsiewali paskudną woń. Woń śmierci.<br />
”Mistrz miał, racje lepiej by było jakbym się przewietrzyła”- z paniką pomyślała. Rzuciła się do ucieczki, w stronę wyjścia. Już była prawie na progu, gdy ujrzała trzy cienie.<br />
”Ohh..nie, i tu też?”. Była w pułapce. Jedynym rozsądnym rozwiązaniem było, w tym momencie schowanie się do szczeliny, która powstała w prawej ścianie, po uderzeniu kuli.<br />
Miała taki kształt , ze Leah bez problemu zmieściła się w niej. Co prawda nie widziała, co się dzieje w katedrze, ale kryjówka dawała jej poczucie bezpieczeństwa.<br />
Zaczęły dobiegać do niej odgłosy walki, jęki bólu, wybuchy. Nie trwało to długo. Chwile później zapanowała cisza. Spokojnie i bez pośpiechu wychyliła się z wgłębienia w ścianie. Jej oczom ukazały się trzy postacie, jedną rozpoznała od razu. Był to wysoki, potężnie zbudowany barbarzyńca, mieszkaniec świętej góry Arreat. Obok niego stał lekko przygarbiony czarnoskóry szaman. Leah nigdy nie interesowały barwy plemienne dzikich ludów, jednak dało się poznać przynależność do nich po kolorze skóry czarownika. Trzecią postać zasłaniał barbarzyńca. Nagle, usłyszała:<br />
-Znajdźmy go szybko, powinien tutaj jeszcze być. Uważajcie, może być więcej żywych trupów. Ale ty je chyba lubisz, szamanie? - zapytała z drwina „Nowa”.<br />
-Waż słowa.Za młoda jesteś abym ciebie w jednego z nich zamienił. –odparł ze złością czarownik.<br />
Leah od razu poznała jej głos. W życiu rozmawiały tylko raz, („Nowa” wygłosiła monolog o swojej wyższości nad nią) ale to starczyło aby mogła zapamiętać jej głos. Postanowiła ostrzec nauczyciela. Na kolanach, powoli zaczęła przesuwać się niezauważalnie w stronę miejsca, gdzie ostatni raz widziała Caina.<br />
„Gdzie on jest? Nie możliwe , aby niczego nie zauważył. Nie pozwolę aby zabiła mi kolejnego mistrza.”<br />
Dostrzegła go po chwili. Stał koło ołtarza, a naprzeciwko niego, tamta trójka. Wbiegła miedzy nich, i krzyknęła:<br />
-Mistrzu!! Uciekaj, oni chcą cię zabić!!<br />
-Leah moja droga , jak się cieszę że cię widzę. Nie wiesz nawet, jak się martwiłem. Usiądź i ochłoń –powiedział spokojnym głosem Deacrd Cain ,jakby słowa wypowiedziane przez Leah nic nie znaczyły. Dziewczyna  po raz kolejny zrobiła minę, jakby ją ktoś uderzył, posłuchała jednak słów mistrza.<br />
- A was, moi drodzy serdecznie witam. Przybyliście w samą porę. Jak widzicie, moje przypuszczenia były słuszne. Mam nadzieje  że pozostała dwójka dojdzie niedługo do nas??<br />
-Tak, już są w drodze. - odparł barbarzyńca- Pójdę ich oczekiwać, na zewnątrz.<br />
-Nie, nie idź. Zostań chwilę, i posłuchaj….. </p></blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://whereisthatfire.com/2008/11/konkurs-opowiadan-3-poczatek-diablo-iii-wedlug-serafa/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>Rozwiązanie konkursu “koszulkowego”</title>
		<link>http://whereisthatfire.com/2008/11/rozwiazanie-konkursu-koszulkowego/</link>
		<comments>http://whereisthatfire.com/2008/11/rozwiazanie-konkursu-koszulkowego/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 13 Nov 2008 10:46:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Paweł "Obee" Opydo</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Konkurs!]]></category>

		<category><![CDATA[Organizacyjne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://whereisthatfire.com/?p=401</guid>
		<description><![CDATA[Konkurs był szybki, to i rozwiązanie szybkie :) Autorem tysięcznego komentarza, i jednocześnie świeżo upieczonym posiadaczem koszulki Bioshock od Cenegi jest&#8230; Kotu :) Rzeczony wpis znajdziecie tutaj. Gratulacje :)
P.S. Już jestem zdrów, więc dziś prawdopodobnie nagrywamy podcast :)
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://whereisthatfire.com/wp-content/uploads/2008/11/bskosz.jpg" alt="Koszulka" align="left" /><a href="http://whereisthatfire.com/2008/11/szybki-konkurs-nagroda-dla-autora-tysiecznego-komentarza/">Konkurs</a> był szybki, to i rozwiązanie szybkie :) Autorem tysięcznego komentarza, i jednocześnie świeżo upieczonym posiadaczem koszulki <em>Bioshock</em> od <em><a href="http://cenega.pl">Cenegi</a></em> jest&#8230; <strong>Kotu</strong> :) Rzeczony wpis znajdziecie <a href="http://whereisthatfire.com/2008/11/350-000-kont-zbanowanych-za-loadera/#comment-1063">tutaj</a>. Gratulacje :)</p>
<p>P.S. Już jestem zdrów, więc dziś prawdopodobnie nagrywamy podcast :)</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://whereisthatfire.com/2008/11/rozwiazanie-konkursu-koszulkowego/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
		<item>
		<title>350 000 kont zbanowanych za… loadera!</title>
		<link>http://whereisthatfire.com/2008/11/350-000-kont-zbanowanych-za-loadera/</link>
		<comments>http://whereisthatfire.com/2008/11/350-000-kont-zbanowanych-za-loadera/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 12 Nov 2008 20:41:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Paweł "Obee" Opydo</dc:creator>
		
		<category><![CDATA[Battle.net]]></category>

		<category><![CDATA[Diablo 2]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://whereisthatfire.com/?p=397</guid>
		<description><![CDATA[No to się fani Diablo II wkurzą. Blizzard zbanował 350 000 kont w D2 i StarCrafcie, głownie za&#8230; używanie D2loadera, czyli programu, pozwalającego na odpalenie kilku kopii gry na jednym komputerze.
Odkąd patch 1.12a pozwolił na odpalenie gry bez płytki, program stał się mniej popularny. Nadal jednak był jedynym sposobem na włączenie kilku kopii, na różnych [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://whereisthatfire.com/wp-content/uploads/2008/07/bashiokwo4.gif" alt="D2" align="left" />No to się fani <em>Diablo II</em> wkurzą. Blizzard zbanował 350 000 kont w D2 i <em>StarCrafcie</em>, głownie za&#8230; używanie D2loadera, czyli programu, pozwalającego na odpalenie kilku kopii gry na jednym komputerze.</p>
<p>Odkąd patch 1.12a pozwolił na odpalenie gry bez płytki, program stał się mniej popularny. Nadal jednak był jedynym sposobem na włączenie kilku kopii, na różnych cd-keyach, jednocześnie. Było to przydatne w wyszukiwaniu gier z Uber Diablo, albo przenoszeniu przedmiotów pomiędzy postaciami.</p>
<p>Decyzja <em>Blizzarda</em> jest dość kontrowersyjna, bo &#8220;czapę&#8221; dostała masa ludzi, którzy tak naprawdę nic złego nie zrobili - nie okradali innych, nie oszukiwali w grze. Ofiarą banów padło sporo znanych i poważanych playerów.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://whereisthatfire.com/2008/11/350-000-kont-zbanowanych-za-loadera/feed/</wfw:commentRss>
		</item>
	</channel>
</rss>
