Konkurs Opowiadań #7 - początek Diablo III według Onineko

To już TRZECIE opowiadanie, które miało być “ostatnie”, i te już ostatecznie jest ostatnie ;) Jako, że dotarło w nocy, to zdecydowałem się jeszcze uwzględnić je w konkursie :) Czytajcie i przypominam, że dziś rozpoczniemy głosowanie!

Opowiadanie w rozwinięciu, zgodnie z życzeniami ;)

Nie wiem czy już sam popadłem w obłęd i wierzę w mistyczną walkę o ludzkie dusze czy dałem się zwieść starej pijaczynie za napitek? Czemu postanowiłem spisać jego opowieści? Może, dlatego, iż zobaczyłem w jego oczach: strach, furie, obłęd w takiej postaci piętna, jakiego nigdy nie widziałem, a na nim nie mogło się odcisnąć przez pijackie i rubaszne życie. Pijacki wojownik obłędu, jakiego historie powoziłem zamiar spisać, nie przedstawił się twierdził, że jego imię umarło lata temu wraz z jego duszą. Wszystko, co było z nim związane było mistyczne i wydawało się groźne, lecz przyciągało jak młoda dziewka przyciąga obleśnego łajdaka. Cały jego wygląd i zachowanie nadawało wiarygodności jego słowom. Był wielkim mężczyzną, za młodu zapewne budził strach w oczach ludzi, przeciw którym kierował swoje ostrze. Ale dziś? Wielkie mięśnie zapadły się a ciało pokryły ogromne blizny i lecznicze runy jakie widziałem w krajach wschodu. W tej zapadłej mieścinie zajmował się walką na pięści lub wyłudzaniem złota od naiwnych przybyszów. Tak i mnie skrzyżował z nim los, dosiadając się do mnie pewnej nocy wykrzyczał „postaw mi miodu albo walczmy na pięści”. Chodź widziałem w nim obłąkanego pijaczynę i nadal przerażała mnie jego aparycja to rodząca się we mnie fascynacja ciągnęła mnie w jego stronę. Na jego bezczelny rozkaz odpowiedziałem z dumą a zarazem trwogą, że jestem skrybą a nie rozbójnikiem i jeśli pragnie napitku może opowiedzieć mi o dawnych wojnach, gdyż właśnie szukam eposów do utrwalenia. Na te słowa ten dwu metrowy kolos wybiegł z karczmy z przerażającym krzykiem na ustach. Lecz nie tak skończyło się połączenie naszych dróg życia, to wydarzenie utwierdziło mnie tylko w przekonaniu, iż widział on coś, co zostało w nim uwięzione nie tylko w głowie, ale chyba także w duszy.

Postanowiłem się do niego zbliżyć i wydobyć te historie a być może tylko obłąkańcze histerie? Jednej z nocy, gdy siedział sam w kącie i majaczył coś do siebie przełamałem lęk i podszedłem równie odważnie jak on onegdaj i z dumą w głosie stawiając dzban miodu wykrzyczałem „To przemówisz czy dasz się pokonać demonom przeszłości?” Na co nieznajomy z furią chwycił mnie za gardło i jak kukłę słomianą docisnął do ściany i wyszeptał prosto w ucho:
- Chcesz poznać moją historię? Chcesz, aby twoje oczy się otworzyły, świat zawirował a do serca wlało zwątpienie? Więc słuchaj głupcze.
Puścił mnie a ja opadłem na ziemie otrzepałem się szybko z kurzu nalałem sobie miodu wychyliłem jednym haustem i zasiadłem do jego opowieści… O tym, co dzieje się obok nas, lecz jest dla nas skryte pod płaszczem zgnilizny toczącej ropny wrzód, jakim jest sanktuarium. Wojownik zaczął opowieść z dumą i patosem prawiąc o swojej misji i zarazem brzemieniu.

- Głupcze chcesz poznać historie, której nie jesteś wstanie zrozumieć. Byłem niegdyś tak butny i zarozumiały jak ty widziałem tylko powierzoną mi misje. Pewnie ciekawość twoja prowadzi ku odkryciu, jaka tajemnica i misja tak spaczyła moją dusze i przydała mi tyle blizn? Musisz zmienić swoje podejście do rzeczy, jakie znasz i rozumiesz! Widzisz te blizny znamię ludzkiej krzywdy to nie rany od ludzkiej stali to pamiątki po demonach i hordach nieumarlaków, które siekałem w obronie ciebie i tego chorego świata. Baa nawet wraz z dzielnymi wojami stawałem naprzeciw niebiańskim istotą, które traktują nas jako pionki na szachownicy świata. Chcesz znać tą historie? Chcesz, aby spadła ci zasłona z oczu?.

Odpowiedziałem bez wahania… tak teraz już wiem.. było coś w jego głosie co hipnotyzowało i mroziło krew. Wydawał się tak pewny swoich słów, nie miałem wątpliwości, że wierzył w to co mówił chodź mówił to chwilami z trwogą nieprzebytą. A ja wtedy jedynie co wydukałem to niepewne:
- Tak.

On na moje odważne TAK rzucił tylko z furią w głosie: „a więc słuchaj i trwóż się głupcze”.

- Mój Naród od lat strzegł góry, na której opierała się równowaga między dobrem a złem miedzy jasnością, która traktuje ludzi jak figurki szachowe a mrokiem, który poszukuje w ludziach tego czym się karmi.
Starzec kontynuował z pewnym siebie głosem, który z każdym wypowiedzianym słowem jeszcze bardziej mroził krew.
- Delikatna równowaga opierała się na współ istnieniu w sanktuarium dobra i zła w równej postaci. Dusze ludzkie były poświecone piekłom lub niebiosą aby wzmacniać ich potęgę! Człowiek swoim życiem przechylał szalę zwycięstwa w tej ponad ludzkiej wojnie. Zło poszukiwało kolejnych dusz do zatrucia aby przybliżyć zwycięstwo do siebie natomiast wysokie niebiosa szukały dobra w ludzkich duszach aby wzmocnić swoją potęgę. Pamiętam stare opowieści jak to piekielni bracia wyszli na powierzchnie ziemi, aby siać: zło, zniszczenie i nienawiść. Mój lud wystawił armie najlepszych wojowników aby zgładzić tą zarazę i udało się po walce wielu narodów… zło padło od ciosów naszych ostrzy. Zwycięstwo to było wielkie my wojownicy nie znaliśmy się na ekonomi niebios i piekieł znaliśmy tylko moc naszej broni! Nasza euforia była wielka marzyliśmy, że teraz już świat odetchnie wolnością. Jednak szczęście i radość ze zwycięstwa opadła równie szybko jak kurz po bitwach. Zniszczenie naszego świata było ogromne, a ja dorastałem w tym okresie. Widziałem jak dzielni wojownicy plądrują ścierwa umarłych w poszukiwaniu łupów, odrobiny złota które mogli by wymienić na jedzenie dla swych rodzin. Szybko również dochodziły informacje od astrologów i szamanów którzy przewidzieli powrót zła. Z wielkiej bitwy przyniesiono wieści o zniszczeniu naszego świętego artefaktu jakim był Kamień Świata. Ziemskie bramy stały od tej chwili otworem dla piekielnych bestii a wojowników którzy mogli by chronić sanktuarium nie było. Jednak pomimo tego strasznego wydarzenia zło nie powróciło a nasze ziemie zaczęła toczyć zgnilcza ropa. Powrócono do szkolenia wojowników i wojowniczek z całego świata aby byli gotowi na stawienie czoła złu jednak czekali oni w uśpieniu nie zdając sobie sprawy naprzeciw czemu przyjdzie im stanąć. A ludzi na świecie? Ludzi nie interesowała walka szybko zapomnieli tą przerażającą historie lub tą pamięci zatarła śmierć której żniwa nigdy nie były tak obfite. Ludzie stracili wszystek rozsądek honor i światło które niegdyś w nich drzemało. Demony przed laty wymordowały mężczyzn, zniszczyły pola uprawne i zatruły ziemie zapadł wielki głód a ludzie poczęli walczyć o przetrwanie. Co sprawniejsi wojowie zaczęli organizować się w bandy koczowniczych rozbójników atakujących grabiących co się da . Magowie i czarodziejki pierwszy raz zaczęli używać zaklęć w walce przeciwko ludzią. Zepsucie zniszczyło każdy kraj i ludzką osadę. Nie przypuszczałem, że te tak niedawne dni chwały zostaną tak szybko zapomniane i zastąpione bratobójczą wojną. Starsi mędrcy uważali iż to groza wraz ze swymi piekielnymi pobratymcami zasiewa w ludzkich duszach tą plagę zepsucia tym samym szykując powrót i ostateczne zwycięstwo. Jednak ja zawsze wierzyłem w ludzką glinę i stal a nie gwiazdy i inne szarlatańskie wróżby. Zło gniew nienawiść czyni z ludzi doskonałych wojowników nasza piekielno – anielska natura czyni nas machinami wojennymi a nie wąchaczami kwiatków zapatrzonymi w gwiazdy. Niestety taki obrót spraw kieruje nas zawsze ku jednemu: wojną i zbrodnią! Zatem czy może być coś lepszego dla piekieł? Ich legiony rosły w silę zasilane tysiącami dzielnych sprawnych wojów jednak spaczonych złem i nienawiścią. Piekła karmiły się strachem nienawiścią zniszczeniem, które wypływały z grzesznych dusz spływając wprost do piekieł pomnażając ich potęgę. Piekło czekało spokojnie na obrót spraw nie ingerując w ludzkie poczynania, czekało i z każdym dniem rosło w siłę. Jeszcze nigdy potęga płonącego legionu i ich dowódców nie była tak przerażająca! Ale ludzie nie widzieli jak ich poczynania wpływają na obrót ekonomi anielsko – demonicznej. Cześć ludzi cieszyło się z zepsucia którego czerpali pełnymi garści inni wierzyli tylko w stal i prawo śmierci. A gdzie w tym rola piekieł i niebios? Zapewne rodzi się w twojej głowie to pytanie i przewyższa ono wstręt i obrzydzenie światem jaki opisuje… Ach ta odpowiedz jest smutna i tragiczna sam nie wierzę jak ludzie mogli być tak zaślepieni i tak skorzystać z lat po wielkiej wojnie całego sanktuarium. Piekielne legiony był wręcz zachwycony tym co się działo i wcale nie zamierzały atakować i wybić ludzi, takiego stanu rzeczy nie wyobrażał sobie żaden demon z piekielnej rady. W piekle zapadła więc decyzja aby być w gotowości, oczekiwać i rosnąc w potęgę za sprawą zaślepionych ludzi.

W tej chwili moja mina zdawała się mównic to nie możliwe ta cała opowieść to tylko stare legendy ale pomimo rozumu który nadawał kształt mojej twarzy dusza, czuła co innego. W duszy zaczynałem mu wierzyć jego opowieść układała się w logiczną całość to wszystko co on opisuje było dane mi oglądać tylko czy mogłem być aż tak zaślepiony żeby nie widzieć w tym całości? Widziałem wojska i dzielnych bohaterów wyruszających na wojnę widziałem rozszarpane ciała wielkich wojów przez nieznane bestie a teraz widzę tą zgniliznę ale zawsze przypisywałem temu racjonalizm…

Wieszcz jednak nie zauważył lub zignorował frasunek na mojej twarzy i kontynuował retorycznie.

- A wysokie niebiosa? Wierzysz w ich dobroć? Więc jesteś głupcem jak ja kiedyś! Jedynym aniołem troszczącym się o ludzi był Tyrael, niegdyś potężny archanioł! Tylko on ośmielił się sprzeciwić Radzie Angiris a przede wszystkim Imperiusowi i pomóc ludzią w wielkiej wojnie. Imperius od zawsze traktował ludzi jak pionki i widział w nich tylko zepsucie i pole rozgrywki między dobrem a złem. Zepsucie którego się bał lecz chciał je opanować i kierować przeciwko piekłom. Nieprawdasz, że to paradoksalne? Ci źli ludzie których chciał zgładzić okazali się tak źli, że poskromili nawet piekielną trójcę która uważana jest za źródło pierwotnego zła. Wszystko było pomyśli niebios do czasu aż piekło nauczyło się iż nie walka z ludźmi jest kluczem do zwycięstwa. Ludzie wyrżną się sami pomnażając potęgę piekieł. Od tego czasu zdawało się obracać wszystko przeciwko śmiertelnym pionkom Imperiusa. Wszystko przyczyniało się do sytuacji w której piekła rozstawiły swoje figury i czekały na szach skierowany przeciwko niebiosą. Wysoka rada archaniołów była przerażona spadkiem swoich mocy, równowaga została zaburzona mogło to oznaczać koniec niebios. W tej sytuacji archanioły postanowiły przeciąć wrzód i zdeptać plugawe robactwo trujące Sanktuarium. Ach mówiąc plugawe robactwo z żalem w sercu mówię o nas ludziach… nikt nigdy nie spodziewał się iż staniemy się tak zepsuci iż nawet archanioły zapragną nas zgładzić…
Pamiętam to jak dziś na niebie pojawił się wielki ognisty rydwan mędrcy z dawnych ksiąg wyczytali, że meteory zawsze zwiastowały ogromne nieszczęścia. Jednak tym razem nie był to zwykły meteor. Był to szturm na ludzkie siedziby tym razem nie szturm z piekieł a niebios. Ognisty rydwan który wdarł się na ziemię i z impetem roztrzaskał jej skorupę okazał się pierwszym anielski legionem który zaatakował ludzkie siedziby. Ludzie przyjęli wielkie postaci jako zbawienie i rozwiązanie ich problemów, jednak anioły z szałem poczęły niszczyć ludzkie siedziby. Niebiosa postanowiły raz na zawsze zniszczyć źródło potęgi piekieł. Niedługo później spadły kolejne rydwany, lecz na całe szczęście ludzie szybko otrząsnęli się z marazmu a wojownicy wyszli z ukrycia. Było to dla nas trudne stanąć do walki przeciw aniołom. Lecz nasza chęć walki o przetrwanie była tak wielka, że szybko każda większa osada wystawiła grupę wojowników. Po raz kolejny w historii miecz i magia stanęły naprzeciw najeźdźcą aby razem pokonać wroga. Sam stoczyłem wiele ciężkich walk straciłem wielu kompanów.

W tym momencie mój towarzysz poderwał się z dzbanem miodu i poczoł pić duszkiem a, następnie krzyczał, że walczył za nas wszystkich stracił kompanów, widział rzeczy, których nie chce pamiętać a ludzie teraz patrzą na niego jak na wariata. Zaczął pić jak oszalały skończył dzban a następnie cisnął nim w ścianę chciał wejść na stół ale siły szybko go opuściły i osunął się pod blat. Chwila ciszy została szybko przerwana machnięciem ręki jakiegoś mężczyzny który powiedział przy tym „Stary pijaczyna znów szaleje” Po tym gwar i śmiech powrócił a ja zacząłem cucić mojego towarzysza. Jednak był zalany w trupa a mnie ogarniała ciekawość co było dalej jak potoczyły się losy tej wojny. Przecież chyba wygraliśmy bo żyjemy? Co z piekłem i niebem? Ach niestety tamtejszej nocy nic więcej się już nie dowiedziałem dalszą cześć historii przyjdzie spisać mi kiedy indziej.


4 komentarze/y do wpisu “Konkurs Opowiadań #7 - początek Diablo III według Onineko”

  1. 4Avatars tarranth:

    Skłonny byłem przyznać 10/10 ale do czasu, sporo błędów typu końcówki *-ą* zamiast *-om*, trochę interpunkcji. Jedna niejasność:

    A ja wtedy jedynie co wydukałem to niepewne:
    - Tak.

    On na moje odważne TAK rzucił tylko z furią w głosie

    Skoro wydukał to raczej nie zbyt odważnie to powiedział, ale to moje czepialstwo :)

    Opowiadanie jak na mój gust bardzo dorosłe w formie, język ładny i obrazowy a zarazem przystępny. Fabuła ciekawa ale nie nadzwyczajna, generalnie kawał dobrej roboty ale jakoś nie pasuje do Diablo, trochę za poważne podejście - przynajmniej według mnie.

    9/10

  2. 4Avatars Kawaii Kaworu:

    Świetne opowiadanie, czytałam ze sporym zainteresowaniem. Ciekawy pomysł na fabułę przedstawiony bardzo obrazowym językiem.

    10/10

  3. 4Avatars xAntaR:

    mmmmmm bardzo ciekawe, aż miło się czytało wers za wersem, a tu już koniec.

  4. 4Avatars anielska_diablica:

    Bardzo dobre opowiadanie! Przede wszystkim konkretne, bez zbędnego przeciągania, a zarazem bogate w metafory i porównania. Archaizacja języka jest na dobrym poziomie i nie przesadzasz z jej ilością co też jest bardzo ważne. Widać też indywidualizajcę postaci poprzez język za co duży plus, szczególnie w tak krótkiej formie literackiej. Obrazowość języka na wysokim poziomie plus stopniowe budowanie zainteresowania akcją i dalszymi wydarzeniami.
    Błędy ortograficzne się niestety zdarzają ale to jest możliwe do wyuczenia natomiast cechy opisane przeze mnie powyżej nie, więc za niewątpliwy talent i udane opowiadanie daję 10 :)

    10/10

Komentuj!