Konkurs Opowiadań #5 - początek Diablo III według Psycho

Bez zbędnych wstępów - przedostanie opowiadanie z konkursu :) Czytajcie w rozwinięciu newsa.

D3

Od zagłady Mrocznej Trójcy minęła dekada. Niewielu pamięta o koszmarze jaki dotknął świat dwadzieścia lat temu. Kamień Świata przestał istnieć, a w jego miejscu pozostał tylko wielki krater, ziejący ogniem i lawą.

***

Czarne chmury zbierały się na niebie, przysłaniając co raz bardziej złote lśnienie księżyca. Potężna burza nadciągała z północy. Już teraz można było usłyszeć potężne grzmoty i zobaczyć rozświetlające niebo pioruny.

Dwójka jeźdźców pędziła na swych rumakach przez równiny Khanduras, by zdążyć do Nowego Tristram przed nadejściem burzy. Wreszcie na horyzoncie dostrzegli blask pochodni na murach miasta. Wiatr się wzmagał, a pioruny uderzały co raz bliżej. Burza doganiała ich, więc ponaglili konie. Dotarli do miasta tuż przed zamknięciem bram i na chwile przed burzą.

Polecenie jakie dostali było jasne, musieli jak najszybciej odnaleźć Decarda Caina.

Nie zwlekając oddali konie pod opiekę miejskiego koniuszego i udali się do najbliższej karczmy by wypytać gdzie mogą znaleźć Caina.

Duży i zadbany budynek karczmy kontrastował z resztą miasta, która była raczej skromna i brudna.

Drzwi karczmy otworzyły się z hukiem. Potężna fala zimnego powietrza wślizgnęła się do środka karczmy gasząc jedną z pochodni. Zapanował półmrok. Wszyscy w karczmie wlepili wzrok w drzwi. Potężny piorun rozświetlił niebo. Niektórzy bywalcy pisnęli z przerażenia. Gdy błysk pioruna odsłonił tożsamość postaci, wszyscy odetchnęli z ulgą.

Ci, którzy okazali się największymi tchórzami i piszczeli jak niewiasty teraz patrzyli z wzgardą na podróżnych.

-Witam, może coś podać – zagaił właściciel karczmy do jeźdźców

-Nie dziękujemy, śpieszymy się. Szukamy pewnej osoby. Decard Cain, słyszałeś o nim?

-A kto nie słyszał? Powiadają, że to wielki mag, choć osobiście uważam, że brak mu piątej klepki. Czego od staruszka chcecie? – zapytał podejrzliwie

-Niech cię to nie obchodzi. Lepiej powiedz gdzie go znajdziemy?

-Patrzcie no. Ledwo przybyli, a już się rządzą. Chyba nie… – karczmarz nie zdążył dokończyć. Jedna z zakapturzonych postaci złapała go za koszule i przyparła z całej siły do ściany. Kilku ze stałych gości, zapewne przyjaciół karczmarza, wstało i byli już gotowi ruszyć mu z pomocą. Drugi z jeźdźców stanął przed nimi, pewnym ruchem ręki wyciągając miecz, studząc zapędy pijaków.

-Decard Cain! Gdzie on jest?!

-Duży dom na końcu uliczki…wielkie okna i zawsze mnóstwo światła w środku – wykrztusił z siebie duszony karczmarz – proszę puść…dusze się

Obie postaci znikły z karzmy równie szybko jak się w niej pojawiły.

Dwie zakapturzone postacie szybko odnalazły wskazany przez karczmarza dom. Nie czekając zapukali do drzwi.

Decard Cain siedział przy biurku, tyłem do kominka, czytając manuskrypty. Kołatanie do drzwi wyrwało go z transu.

-Kogo o tej porze niesie? – zastanawiał się

Opierając się na lasce powoli przeszedł przez korytarz i dotarł do drzwi. Drzwi zaskrzypiały okropnie gdy je otwierał. Dwie zakapturzone postacie po drugiej stronie ukłoniły się przed nim

-Witaj Decardzie Cain – przymówił jedna z nich– mamy dla ciebie przesyłkę z Caldeum.

Zaskoczony Decard Cain powoli przesunął się pozwalając obcym wejść do środka.

Dygotali z zimna, a ich płaszcze poplamione były błotem i czymś co prawdopodobnie było krwią

-Chodźcie za mną. Ogrzejecie się przy kominku, a ja zaraz podam coś ciepłego do picia – zaprosił ich gestem by weszli do jego pracowni – Zdejmijcie te brudne i przemoczone ubrania, dam wam coś innego – gdy goście znikli w jego pracowni udał się do małej izby, która można nazwać kuchnią. Machnięciem ręki rozpalił płomień, na którym postawił garnek z wodą. Z innej izby, w którym składował pamiątki z dawnych wypraw wyciągnął jakieś dwa grube płaszcze. Zaniósł je posłańcom. Obaj byli młodzi, chodź wyglądali mężnie i poważnie, dopiero teraz dostrzegł miecze przypięte do pasów.

-Trzymajcie. Powinno być wam w tym cieplej. Nim woda się zagotuje opowiedzcie co was dokładnie sprowadza

Wyższy i wyglądający na starszego wstał i ukłonił się ponownie – Nazywam się Zahir, a to mój brat Emhir. Przybywamy z Caldeum, przybyliśmy długą drogę by cię odnaleźć. Wyruszyło nas pięcioro, ale troje z nas…zaginęło po drodze – jego wzrok utkwiony był w podłodze, a pięści zaciśnięte, każde słowo zdawało sprawiać mu ból

-Jak to zaginęło – wtrącił się Cain

-Sami nie wiemy co się dokładnie stało. Gdy zmierzaliśmy do Geu Kul zatrzymaliśmy się na noc w puszczy. Rozbiliśmy obóz i zastawiliśmy kilka pułapek żeby zabezpieczyć się przed dzikim zwierzętami. Gdy czworo z nas spało jeden miał trzymać warte. Jednak gdy rano się obudziliśmy po Jeryhu nie było śladu. Zaginął bez śladu. Następni dwaj znikli na pustyni za Lut Gholein w identycznych okolicznościach. Myśleliśmy, że jeśli dwoje bodzie czuwać to będzie bezpieczniej, ale obaj przepadli. Po tych zdarzeniach nie zatrzymywaliśmy się już nawet na chwile – gdy Zahir skończył opowiadać widać było wyraźną ulgę na jego twarzy

-Może po prostu uciekli – zastanawiał się staruszek

-To byli dobrzy i doświadczeni wojownicy! Nie raz stawali w obliczu wroga, ale nigdy się nie przelękli! Nie uciekli by! – oburzył się Emhir

-Spokojnie bracie – uspokajał go Zahir – Mędrcze, jak powiedział mój brat, to byli zawodowi żołnierze, a nie jacyś najemnicy ze speluny, którzy tylko gadają o wymyślonych wyczynach. Nie uciekli by, a na pewno nie zostawili by nas. Coś się musiało im stać, ale nie mam pojęcia co.

-Rozumiem, wybaczcie jeśli was uraziłem. Doprawdy smutna to historia. Dobrze, że wam się udało tutaj bezpiecznie dotrzeć – Cain obdarzył ich życzliwym uśmiechem – poczekajcie tutaj chwilkę, a ja przyniosę napar, który was postawi na nogach. Później powiecie mi co za przesyłkę macie dla mnie.

Horadrim przyrządził w kuchni napar z rumu i liści herbaty, którego ostry pobudzający zapach rozniósł się już na cały dom.

-Proszę, to powinno was rozgrzać i dodać sił.

Obaj jeźdźcy z radością raczyli się ciepłym napojem. Rozmowę wznowili dopiero gdy opróżnili kubki.

-Więc, na czym stanęliśmy? A tak, przesyłka. Cóż to za ważną przesyłkę z przywozicie mi z Caldeum?

-Nie wiemy co to. Naszym zadaniem było dostarczyć ją, a nie zadawać pytania. Proszę o to ona – spod płaszcza Zahir wyciągnął gruby kwadratowy przedmiot, zawinięty i związany.

Cain natychmiast ją otworzył

-Książka – zdziwił się

Czarna książka z dziwnymi runami na okładce, wydawała się bardzo stara. Po otworzeniu okazało się, że wiele kartek rozsypało się ze starości. W środku Cain znalazł też list.

-Kto dał wam tą przesyłkę?

-Mistrz Jordym z wielkiej biblioteki w Caldeum. Mówił, że to sprawa życia i śmierci.

-Mistrz Jordym? Nie przypominam sobie żebym kiedyś go spotkał. Pozwolicie, że na chwile się oddalę i przyjże się tej książce dokładniej – Zahir i Emhir nie mieli nic przeciwko, obaj grzali się przy kominku i wypijali kolejne kubki naparu.

Cain udał się do pokoju obok i otworzył lis. Napisany był sprawną ręką, wyćwiczoną w piśmie, co było dość rzadkie i wskazywało na wysokie wykształcenie. Horadrim zaczął czytać:
Do Decarda Caina, ostatniego z pradawnych Horadrimów
Książka, którą ci przesyłam nie może wpaść w niepowołane ręce, a wiedza, która się w niej znajduje, nie powinna zostać nigdy rozprzestrzeniona.

Streszczę co mam ci do przekazania bo nie ma czasu na zwłokę. Mam nadzieje, że potraktujesz moje słowa równie poważnie jak ja traktuje słowa zapisane w tej księdze.

Książka ta, jest w istocie dziennikiem Tal Rasha, lub jednego z jego asystentów.

Nie udało mi się odczytać większości tekstu, ale znalazłem tam pewien bardzo ciekawy fragment. Według dziennika Tal Rasha szukał sposobu na nieśmiertelność. Zgodnie z tymi zapiskami, Tal Rasha, będąc w Caldeum odkrył niezwykła tajemnicę, która miała pozwolić mu wrócić do życia, w przypadku jego śmierci. Nie udało mi się odczytać na czym dokładnie miało to polegać, ale nie to jest moim zdaniem w tym najważniejsze.

Zgodnie z innymi zapiskami Horadrimów, Bhaal który został uwięziony w ciele Tal Rasha miał podobno posiąść całą jego wiedzę. Łącząc te dwa fakty doszedłem do przerażającej konkluzji. Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że Bhaal posiadł wiedzę o tym jak ponownie powrócić do naszego świata. Jeśli moje przepuszczenia są prawdziwe to trzeci akt terroru może rozpocząć się w każdej chwili. Piszę do ciebie bo jesteś ostatnim z Horadrimów. Może tobie uda się odczytać książkę i zgłębić jej tajemnice.

Proszę poinformuj mnie o swoich odkryciach.

Mistrz Biblioteki królewskiej Caldeum - Jordym Evezer

Kończąc czytać Cain był wstrząśnięty. Jeśli to co przeczytał było prawdą tragedia mogła nadejść w każdej chwili. Mimo, że był Horadrimem nigdy nie słyszał o eksperymentach Tal Rasha z nieśmiertelnością. Zaczął czytać zaznaczone w księdze fragmenty. Część przekazu była niezrozumiała, jakby pisana ręką szaleńca, a inna część rozleciała się w pył. Z tego co odczytał i zrozumiał mógł dojść do podobnych wniosków jak Jordym. Było tylko jedno miejsce, w którym mógł to potwierdzić. Klasztor.

Dwójka podróżników była zaskoczona i dość niechętna gdy zobaczyła Caina ubranego i gotowego do wyjścia.

-Co się stało? Dokąd idziesz? – zapytał Zahir

-Nie dokąd ja idę, tylko dokąd my idziemy – odparł uśmiechnięty Cain – Musicie mi pomóc. Musze jak najszybciej udać się do Klasztoru.

-Klasztoru? Oszalałeś! Jest noc, a na dworze szaleje burza!

-Wiem ,ale nie mamy czasu! Czuje w kościach, że coś złego może się wydarzyć

-No jasne, że coś złego może się wydarzyć! Zamarzniemy tam – zakpił Emhir

-Dość gadania idziemy! Ubierajcie się!

Widząc, że nie mają szans przekonać staruszka posłuchali.

Chwile później pędzili na trzech koniach w stronę klasztoru. Burza nasilała się, a noc była ciemna jak smoła. Mroczny klasztor wyrósł przed nimi jak spod ziemi. Otaczały ich zarośnięte i rozsypujące się ściany, wybite witraże, mrok i błoto. Decard Cain prowadził.

Szybko minęli zewnętrzny monastyr i udali się do podziemi.

-Dokąd my w ogóle idziemy? I czego do cholery szukamy! – zaklinał Zahir

-Eh, pewnie nie wiecie, ale ten klasztor dawno temu posiadał najbogatszą bibliotekę na całym świecie. Tysiące ksiąg zebranych przez Horadrimów spoczywało na pułkach biblioteki. Jeśli gdzieś jeszcze można znaleźć tajne zapiski Tal Rasha to właśnie tutaj…no i oczywiście w Caldeum, ale to zbyt daleko – tłumaczył im Horadrim

-Jak mamy znaleźć jakieś informacje wśród tysięcy ksiąg? To zajmie lata!

-Miałbyś racje gdyby nie to, że wiem gdzie szukać i czego szukać. Na samym końcu prawego skrzydła klasztoru swoją komnatę miał kiedyś Ertu Shazadr, Horadrim który przez setki lat towarzyszył Tal Rashy w jego podróżach i badaniach. Jeśli gdzieś mamy szukać zapisków o Tal Rashy to właśnie tam.

Powietrze było wilgotne i dławiące. Wszędzie czuć było stęchliznę i rozkład. Mrok zdawał się pogłębiać z każdym ich krokiem. Po około godzinie poszukiwań znaleźli odpowiednią komnatę.

-Poznaje. To tutaj – oznajmił Cain i otworzył rozpadające się drzwi. Cała komnata była zrujnowana, meble zniszczone, a książki i różne inne szpargały leżały na ziemi. Cain natychmiast rzucił się do czytania ksiąg. Szykanie tej właściwej zdawało mu się wiecznością.

Posłańcy próbowali mu pomagać, ale większość ksiąg była dla nich nie do odczytania.

Gdy już powoli tracili nadzieje Decard Cain zerwał się z ziemi. Trzymał w ręce mocno zniszczoną księgę i ze zdenerwowaniem przerzucał strony.

-Znalazłeś coś? – zapytał Zahir, ale nie dostał odpowiedzi. Staruszek zdawał się nieobecny.

-Znalazłem…znalazłem coś czego nie powinienem nigdy znaleźć… – odparł nie przerywając czytania Cain

-Co? O czym ty do cholery mówisz?

-Niebo zostało splugawione…

-Gadasz jakbyś postradał zmysły – denerwował się Emhir – powiedz nam co znalazłeś!

Na twarzy Caina malowało się co raz większe przerażenie. Z zadumy wyrwał go dopiero dziwny dźwięk. Cały klasztor zdawał się trząść w posadach. Huk stał się ogłuszający.

Potężny wstrząs zwalił ich z nóg. Sufit zawalił im się na głowę. Przez chwile myśleli, że cały klasztor się wali. Coś strasznego musiał stać się na powierzchni. Zahir i Emhir z trudem wydostali się spod gruzu. Jedna z ich pochodni wciąż płonęła. Zobaczyli Caina przywalonego przez kamienie. Wydostali go spod nich i próbowali ocucić. Staruszek otworzył zamroczone oczy, włosy miał zlepione od krwi i piachu, popatrzył na nich tym nieobecnym wzrokiem, uśmiechnął się dziwacznie

-Gdzie ja jestem? Kim wy jesteście? Co ja tutaj robię?

Bracia popatrzyli na siebie z osłupieniem. Decard Cain wpatrywał się w nich z miną kogoś naprawdę obłąkanego.

Gdzieś z ciemności usłyszeli głęboki chrapliwy głos

-Zostańcie na chwile i…umierajcie! – chichot odbijał się w pustce klasztoru. Pochodnia, która trzymał Zahir zgasła.

-Myślę, że nie jest tu bezpiecznie – zauważył odkrywczo obłąkany Cain


15 komentarze/y do wpisu “Konkurs Opowiadań #5 - początek Diablo III według Psycho”

  1. 4Avatars Trupiec:

    Łoł…
    Co prawda rozpisywałem się z okazji ostatniego opowiadania o jego wspaniałościach i innych takich, ale no…
    Tak, wkurzały mnie te odstępy między dialogami, ale..!
    Mamy tutaj do czynienia z najfajniejszą wersją fabuły. Zdecydowanie. W przypadku tego opowiadania faktycznie z ciekawością śledziłem przebieg wydarzeń.
    (Tak, tak. Przyznaje, napisane też jest zdecydowanie fajnie.)

  2. 4Avatars GiaraN:

    a ja mam prosbe do adminow …. zrobcie cos zeby mozna bylo rozwijac kazdy news a nie tak jak jest obecnie - opowiadanie zajmuje mi 4krotny ruch scrollem myszy i zajmuje 3/4 dlugosci bloga :/ wtf? :P nie kazdy chce to czytac i troche to burzy szybki dostep do starszych newsow/opowiadan :P

    pozdro

  3. 4Avatars Psycho:

    Dzięki Trupiec ;)
    Odstępy to nie moje dzieło :P Albo redakcja tak zredagowała tekst, albo blog sam tak dziwnie zinterpretował znaki w tekście.
    Wiem, że tekst trochę długi, ale wierzcie mi, że skracałem jak się da :P W pierwotnej wersji był jakieś dwa razy dłuższy, ale uznałem, że nikt tego nie przeczyta :P
    Czekam na dalsze komentarze :)

  4. 4Avatars Punkstyler:

    Heh, nie lepiej zrobić rozwijane newsy? Niektórych nie interesują te opowiadania a strasznie dużo miejsca zajmują.

  5. 4Avatars  seraf:

    Fajnie napisane, trochę powtórzeń ,jak u każdego literówki wynikające z pisanie w wersji elektronicznej , a naprawdę trudno jest nie przeoczyć, przy takiej ilości tekstu.
    Teraz to ja jestem spaczony innym opowiadaniem,bo ta fabuła to ewolucja a nie rewolucja.No i mało tego co w Diablo jest najważniejsze - Walki!!!
    reasumując Fajne ale nie wkręcające, nie ma tych ciarek na plecach;)

  6. 4Avatars Psycho:

    Krytykę jak najbardziej przyjmuje i dzięki za komentarz :)
    Rozmyślnie nie umieściłem, żadnych scen walki bo nie było jeszcze z czym walczyć :) Zło dopiero się budzi, walka mogłaby pojawić się dalej. Taki było mój pomysł, który oczywiście nie każdemu pewnie się spodoba :P Pozdro

  7. 4Avatars  seraf:

    Ależ nie że mi się nie podoba , tylko tej walki mi brakuje ale jak ma być dalej to oki;)
    BTW to co 6 opowiadań będzie??;>

  8. 4Avatars Gdzie_byli_rodzice:

    niech admin w końcu zrobi porządek z tymi newsami… wchodzę na stronę a tu jeden news zajmuje mi pół strony - w dodatku taki co mnie totalnie nie interesuje

  9. 4Avatars  Paweł "Obee" Opydo:

    @Gdzie_byli_rodzice - przepraszam, od tej pory będę do Ciebie pisał maile przed umieszczeniem każdego tekstu, żeby upewnić się, czy aby on Ciebie interesuje.

  10. 4Avatars tarranth:

    Ale swoją drogą Pawle apelowałem o ukrytą treść opowiadań przy okazji twórczości Trupca - jest to niezwykle irytujące.

    Tutaj przyczępię się do kilku rzeczy *po imieniu*:
    1. Początek opowiadania to seria powtórzeń *burza, piorun, karczma* - tyle dokładnie zapamiętałem, stanowczo za dużo powtórzeń i to dla słów dla których łatwo o synonimy.
    2. Cain kazał się przebrać dwóm przemoczonym i brudnym (w błocie i krwi) kolesiom w swojej pracowni gdzie studiował drogocenne manuskrypty… wtf ? :P chyba naprawdę postradał zmysły ;]
    3. Jak to jest, że dopiero teraz Cain przeczytał te notatki skoro cały czas miał do nich dostęp i na pewno były w lręgu jego zainteresowań 20 lat wcześniej ?

    Jak czytałem ten wstęp to przypomniało mi się tradycyjne wprowadzenie do sesji rpg *jesteście w karczmie…* aż się łezka w oku kręci.

    Ogólnie w miarę mi się podobało ale bez zachwytów… no i te piekielne powtórzenia ;]

    7/10

  11. 4Avatars Psycho:

    Powiem szczerze, że jestem w szoku. Sam nie znoszę powtórzeń u innych, a sam zrobiłem ich sporo i dopiero teraz je zauważyłem. Dzięki tarranth za zwrócenie uwagi na to.

    Co do drugiego pkt. kwestia odbioru :P Przecież pracownia mogła być na tyle duża, że nie mieli jak zniszczyć czegokolwiek :P

    Co do trzeciego: znowuż kwestia odbioru. Może dzienniki Ertu Shazadra nie wydawały mu się na tyle istotne by zając się nimi bezzwłocznie. Zajmował się innymi sprawami i innymi księgami. Zainteresowały go dopiero teraz ze względu na Tal Rasha.
    Taka jest moja wersja, ale kto wie co siedzi w głowie Caina? :P

  12. 4Avatars Gdzie_byli_rodzice:

    @Paweł “Obee” Opydo

    Nie czytam opowiadań bo mnie nie interesują, odwiedzam stronę po to żeby poczytać newsy o D3. Nie musisz wysyłać maili, sam czytam to na co mam ochotę, jednak uprzejmie z wisienką na czubku proszę, zrób porządek z tymi metrowymi nagłówkami.

  13. 4Avatars Psycho:

    W prawym menu bocznym macie na dole takie coś jak “Ostatnie wpisy” bardzo ułatwia nawigacje. Proszę jeśli macie coś jeszcze na ten temat do powiedzenia to piszcie na priva do redakcji, a nie w komentarzach do opowiadań.

  14. 4Avatars tarranth:

    @Psycho

    Jak sam napisałem to było *czepianie się*, a co do powtórzeń to nie wiem dlaczego ale występują tylko na samiuteńkim początku - tak jakbyś trochę na siłę zaczynał i nie wiedział jeszcze co chcesz napisać - później jest już ok ;]

  15. 4Avatars anielska_diablica:

    Hmm powiem, że “takie sobie”, a konkretniej to nie lubię takiej urywanej formy, mam wtedy wrażenie, że autor nie miał pomysłu na dokończenie myśli. Poza tym chwilami za dużo opisów czy to karczmy czy to okoliczności przyrody, a za chwilę zbyt wiele prostej oczywistej rozmowy tudzież opisu zdarzeń. forma jest mało odkrywcza ale też nie mogę powiedzieć, że jest zła. Jak ktoś wyżej dobrze to ujął “ewolucja” a nie “rewolucja” , zdecydowany brak w opowiadaniu “klimatu” choć być może to ja go nie czuję. Bez większych emocji ale powiedzmy, że jest ok.

Komentuj!